Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

wtorek, 30 grudnia 2014

Podsumowanie Roku 2014

Czyli jak się żyło Zwykłej Mamusi :)

Styczeń
Był ciężki. Po Nowym Roku postanowiłam nie wracać już do pracy. Mdłości, nieustanne zmęczenie (spałam 18h dziennie), ogólna słabość to wszystko sprawiało, że nie rozstawałam się z łóżkiem.
W styczniu poinformowaliśmy też dalszą rodzinę i przyjaciół że spodziewamy się dziecka.

Luty
Łóżko, łóżko, łóżko. Nie wychodziłam z niego. Nadrobiłam wszystkie serialowe zaległości, właściwie obejrzałam prawie wszystko co było dostępne w sieci.

Marzec
Ożyłam nieco. Zaczęłam chodzić na basen. Zaczęłam pisać bloga! KLIK

Kwiecień
Odżyłam towarzysko. Co prawda grube biby mnie omijały ( a raczej ja je - szerokim łukiem) ale teatr, spotkania z przyjaciółmi, częstsze odwiedziny u babci, zacieśnianie więzi z przyszłą chrzestną, kino, randki z mężem nadrobiliśmy na zapas :D


Maj
W maju na naszej drodze stanął szpital KLIK, najedliśmy się strachu nie ma co! Na szczęście na strachu się skończyło.
W maju też dowiedzieliśmy, że noszę pod sercem dziewczynkę!

Czerwiec
Remont, remont, remont. Zdecydowanie o niczym innym nie potrafiłam w tym czasie myśleć, tylko o tym żeby zdążyć wyszykować nasz dom do porodu! W międzyczasie miałam urodziny i 3 rocznicę ślubu. Pamiętam, że upały dawały się mi bardzo we znaki i moczyłam nogi w misce z zimną wodą ;)

Lipiec
Że niby miesiąc do porodu!? Ostanie kompletowanie wyprawki, szaleństwo remontowe, załamanie nerwowe - bo nie zdążmy! Był też fałszywy alarm i wizyta na porodówce... Była też nasza mini sesja zdjęciowa :)

Sierpnień
Zdecydowanie najwspanialszy miesiąc w roku! 10 sierpnia o godzinie 6:15 urodziłam CÓRKĘ! Alicja Idealna. Poza tym w sierpniu dokładnie 9 sierpnia przenieśliśmy się na swoje i już pierwszej nocy zaczęła się akcja porodowa, kochana córeczka wiedziała kiedy się rodzić ;) Pierwsze tygodnie razem wspominam bardzo dobrze. No i moi kochani rodzice byli w Polsce! I chrzest 24 sierpnia się odbył :) Cudny miesiąc!

Wrzesień
Wpadliśmy w monotonię, dzień za dniem, każdy identyczny jak ten poprzedni, no tylko czasem ktoś wpadł żeby podziwiać naszą córeczkę :) We wrześniu odkryliśmy także chustonoszenie, od którego zdecydowanie się uzależniliśmy :)
Ostatecznie zakończyły się męki związane z karmieniem piersią, które stało się przyjemnością, chwilą relaksu i spełnienia :) 

Październik
Pierwsze wyjście w chuście na miasto, pierwsze wyjście mamy (samej!) na miasto. Alicja dostała dowód osobisty.

Listopad
Wyjazd do Anglii, do rodziców zdominował ten miesiąc. Planowanie, pakowanie, stres związany z podróżą, z niemowlakiem w samolocie, ze zmianą czasu. Wszystko poszło idealnie!
W tym miesiącu zmagaliśmy się też z pierwszym katarem.

Grudzień
Choroba. Na sam początek grudnia. Poważna, zajęte oskrzela, nieczyste płuca. Na szczęście obyło się bez wizyty w szpitalu, bardzo ciężki czas. Mikołajki - pieczenie ciasteczek. Pierwsze wspólne święta! Grudzień był magiczny, tylko ta choroba.

A jak Wam minął 2014 rok?
Bo dla mnie zdecydowanie był to najlepszy rok ever :D


sobota, 27 grudnia 2014

Postświąteczny post :)

Święta, święta i po świętach?

Nie u nas :) U nas święta jescze trwają. Tata w domu, więc radość ogroma. Alicja uwielbia swojego tatę, a ja zdecydowanie uwielbiam patrzeć na to jak się cała trzęsie na jego widok. No córekcza tatusia jak nic.
Ale o świętach miało być. Zaczęłam pisać posta, z życzeniami, z opisem przygotowań, zaczęła przed świętami ale pomiędzy karpiem, ciasteczkami a kapustą z grzybami no nie dałam rady go dokończyć... a tu jeszcze dizecko posikane i głodne do ogarnięcia. No ale świta były idealne! Właśnie takie jakie sobie wymarzyłam, wymyśliłam i o jakich śniłam podczas bezsennych nocy. Kolację wigilijną spędziliśmy w trójeczkę, a święta z rodziną moją i męża :) Teraz w weekend też nie próżnujemy i dalej jedziemy odwiedzać bliskich :) Lubię to bardzo :)
Prezenty bardzo udane. Alicja ze swojego chomiczka przedrzeźniacza jest bardzo zadowolona, leży i gada do niego on jej odpowiada i dziecko znika na pół godziny (tak w tym czasie można zrobić coś dla siebie :D, więc może to prezent dla mamy ;))
Ja dostałam maszynę do szycia. Uwielbiam mojego męża! Marzyłam o niej. Marzyłam też o nowej chuście no ale maszyna zdecydowanie w rankingu must have wygrała :)
Tymczasem wracam do świętowania! :*




sobota, 20 grudnia 2014

Rozwój dziecka

Mała ściąga z rozwoju - skoki w pigułce

Skoki rozwojowe - każdy rodzic słyszał ten termin nie raz, ale z czym to się je...
Terminem tym określamy jakiś przełomowy okres w życiu dziecka, kiedy to uczy się ono i nabywa nowe umiejętności. Skoki dlatego ponieważ zazwyczaj mamy wrażenie, że dzieje się to z dnia na dzień, nagle i niespodziewanie. Niestety bywa, że tym skokom towarzyszy rozdrażnienie, zły nastrój ogólnie pojęte marudzenie. Tego akurat nie da się wytłumaczyć. Tak jest i koniec. Rodzic musi uzbroić się w cierpliwość i pomóc dziecku przejść, albo przeskoczyć ten okres :)


 
 

Oczywiście należy pamiętać, że każde dziecko rozwija się w swoim indywidualnym tempie i powyższe umiejętności mogą pojawić się na różnym etapie rozwoju, niemniej jednak literatura podaje taki 'widełki' jako wynacznik. Niemniej zawsze istnieje gracia błędu +/- 2 tygodnie. Należy wziąć też pod uwagę to czy dziecko urodziło się w terminie, bo jeżeli nie to też musimy pamiętac o tym żeby odpowiednio obliczyć jego wiek i tak dzieci urodzone wcześniej przechodzą swój skok odpowiednio później, a dzieci urodzone po terminie odpowiednio wcześniej :)

Uwielbiam patrzeć jak rozwija się moja córka! Myślę, że każdy rodzic z radością obserwuje kolejne etapy rozwoju i nie wierzę, że nie sprawdzacie co miesiąc? tydzień? czego możecie się spodziewać i czego wypatrywać u malucha :) Mam nadzieję, że ta ściąga umili Wam ten czas ;)

Na koniec Alicja, która bardzo intensywnie próbuje włożyć marakasa do buzi, nie ważne że się nie mieści, nie poddawała się ;)


czwartek, 18 grudnia 2014

Wielka trójka

Kumulacja - istny armagedon!

Oj od czego by tu zacząć... dzieje się u nas. Mamy wielką trójkę. Kumulację. Armagedon, a nie, przepraszam Apokalipsę. Ja wiem, że jeszcze wiele takich przede mną, ale ponarzekać sobie muszę trochę, coś mi się też od życia należy ;)

I - zęby, zębole, zębuchy
Wyrzynają się boleśnie. Dziąsełka napuchnięte - maści, czopki, gryzaki nic nie pomaga. Oczywiście próbowała także zaciskania dziąseł na piersi, nie działa ale dalej próbuje... I pomyśleć że to po to żeby za kilka lat wypadły... ech.

II - szczepienie
Było szczepienie w poniedziałek. Alicja zniosła je rewelacyjnie, dopiero przy trzecim wkłuciu zakwiliła, nawet nie płakała, tylko kwiliła. No ale co z tego jak już następnego dnia gorączka, marudzenie, senność (ale niechęć do snu!) i ogólnie pojęte niezadowolenie...

III - skok rozwojowy
Taaaak. Coś jest na rzeczy. Alicja nauczyła się pięknie obracać w tą i  z powrotem. Dzięki czemu w oka mgnieniu znajduję ją pod stołem, pod komodą, na progu pokoju.... i to nie tak że dziecka nie pilnuję! Wystarczy że się obrócę na moment, ba! mrugnę a ona już fiku miku i jest w innym miejscu.

No ale... jeden uśmiech, jedno spojrzenie i matka zapomina o nieprzespanej nocy, zmiażdżonych sutkach, obolałaych plecach od ciągłego noszenia (chwała panu za chustę!). Jeden uśmiech....






wtorek, 16 grudnia 2014

Laktator - niezbędny gadżet matki karmiącej

Testujemy Canpol babies laktator elektryczny EasyStart

Może zacznę od tego po co matce karmiącej piersią laktator? No i dlaczego 'niezbędny'? Ano jak pewnie wszyscy wiedzą zazwyczaj w trzeciej/czwartej dobie po narodzinach ma miejsce nawał pokarmu. Charakteryzuje się on tym że mleko jest produkowane w ilości dużo większej niż potrzeba, dziecko zwyczajnie nie nadąża z jedzeniem względem produkcji. Zresztą co to dziecko może skoro jego żołądek ma pojemność kilku mililitrową a piersi są pełne po brzegi?  No cóż ja jako młoda mama, niedoświadczona, nieuświadomiona do końca w kwestii laktacji myślałam że tak ma być. BA! Ja to się nawet cieszyłam że jest tyle mleka i że piersi takie duże i pełne i twarde (o zgrozo, jak teraz o tym myślę to mam ochotę palnąć się w łeb). No i stało się doszło u mnie do zapalenia. Gorączka. Osłabienie. Zator. Na szczęście w pobliżu była moja mama. I uratowała mnie :) Kazała odciągać, masować, okładać kapustą i po kilku dniach wszystko wróciło do normy. Piersi mięciutkie, mąż zadowolony bo mógł bezkarnie masować ;)
Do sedna. Laktator pomógł mi w tych trudnych chwilach bo umówimy się wyciskanie mleka ręcznie? Bardzo trudne i bolesne doświadczenie... W tamtych czasach miałam laktator ręczny Tommee Tippee i nie był on zły ale kochane teraz przesiadłam się na mercedesa!
Mowa o laktatorze elektrycznym. W moje ręce wpadł Canpol babies Easy Start. Jeżeli chcecie poczytać co o laktatorze pisze producent to odsyłam na ich stronę TU.
Co do powiedzenia mam ja? Uważam że jest genialny! Bardzo łatwy w obsłudze co w moim mniemaniu jest bardzo ważne, mały, poręczny, fajnie wygląda. Działa na baterie! Mieści się w torebe/torbie dizecięcej, ma nawet specjalne etui gdy chcemy go wziąć na wynos ;)

No dobra, ale skoro nawał minął, laktacja na tym etapie jest już właściwie unormowana to po co laktator? No jak to... przecież matka też człowiek i do ludzi czasem chce wyjść, a dziecka MM nie chce poić. Wtedy w ruch idzie laktator, po pierwsze żeby odciągnąć pokarm dla dziecka na czas jej nieobecności (czyli na tzw 'zapas'), po drugie jak już wyjdzie to żeby sobie na mieście odciągnąć gdyż wiadome jest że długie nie karmienie może spowodować problemy jak wyżej. 
Poza tym. Na mleku kobiecym można przygotowywać kaszki, ryż, kleiki. I choć nie jestem ekspertem to śmiem twierdzić, że zawsze to lepiej niż zwykła woda :D

Zatem konkluzja jest prosta, laktotr to gadżet niezbędny dla matki karmiącej piersią. I dziewczyny jeżeli akurat zastanawiacie się jaki wybrać to zdecydowanie wybierzcie elektryczny. 
Canpol babies laktator elektryczny Easy Start w mojej opinii jest super. Używam go przynajmniej kilka razy w tygodniu. Odciągnięty pokarm ląduje w specjalnie opisanych pojemnikach (data i godzina odciągnięcia, ilość ml, ), po czym wkładam go do zamrażarki. Przy odpowiedniej temperaturze można tak przechowywać mleko nawet do pół roku. 


Czas przechowywania pokarmu dla zdrowych, donoszonych dzieci:
Miejsce przechowywania Temperatura Czas przechowywania
W pomieszczeniu (pokój, kuchnia itp.) 16°C
do 24 godzin
21°C do 10 godzin
27°C 6-8 godzin
W torbie chłodniczej z wkładami chłodzącymi od 15°C do -4°C 24 godziny
W lodówce od 3°C do 5 °C 3-5 dni
W zamrażalniku lodówki od -10°C do -15 °C 2 tygodnie
W zamrażarce -18°C 3-6 miesięcy
-20 °C 1 rok
 Żródło: http://www.rodzicpoludzku.pl/Po-porodzie/Przechowywanie-mleka-mamy.html





Wskazówka!

-aby odciąganie pokarmu szło sprawniej, szybciej i przyjemniej dobrze gdy jesteśmy zrelaksowane, w wygodnej pozycji i mamy dziecko w zasięgu wzroku i węchu :) To wszystko pozwala zadziałać naturze, dzięki czemu nie 'wyciągamy' pokarmu z piersi na siłę.

Co ta mama kombinuje?

                                                        120 ml w kilka minut? Da się! :)




Pozdrawiamy z podłogi, na której spędzamy ostatnio sporo czasu :D

sobota, 13 grudnia 2014

Czteromiesięczne niemowlę

To brzmi dumnie!

10 grudnia Alusia skończyła 4 miesiące. Tak wiem nie będę oryginalna pytając "kiedy to minęło?" Wydaje się jakbyśmy tydzień temu wracali z porodówki do domu a tu już taka mała kluska się kula po podłodze! Jest cudnie. No nie będę Was oszukiwała jest bosko! Alicja jest mega grzecznym i kochanym dzieckiem. Lubi się bawić, słuchać bajeczek (a właściwie to czegokolwiek byle do niej rozmawiać ;) ), lubi jak mama śpiewa (tylko ona mnie docenia :p ), w dalszym ciągu lubi tylko i wyłącznie karmienie piersią. 
Na naszej łazienkowej wadze jest już ponad 7 kg ale w poniedziałek prawdopodobnie szczepienie i wtedy się okaże ile pokazuje waga :) Na szczęście Alicja nie każe się nosić, potrzebuje tylko żeby koło niej być i jest zadowolona.
Sukcesem jest fakt iż zaczyna się obracać. Próbuje, ale pupa jest taka ciężka! Raz się udało z brzuszka na plecy ale to chyba był przypadek, bo minę miała nieźle zdziwioną :)
Zęby idą i dają się nam wszystkim we znaki. Choć i tak uważam, że Alusia znosi to dzielnie :)
Nadal lubimy chustonoszenie :) Najlepszy sposób na drzemkę w dzień, idealnie sprawdziła się w czasie choroby kiedy przez jeden dzień Alicja była nieodkładalska i cały czas chciała spędzać wtulona w mamę. 
Co do jedzenia to jak wspomniałam wyżej tylko pierś. Na mikołaja dostała od teściowej (w sensie mojej teściowej swojej babci) zestaw słoiczków od 4 mca i soczków. O ile co do słoiczków to stanowczo mówię nie (do teściowej niestety nie dociera), bo chcę karmić wyłącznie piersią do 6 mca, to jeżeli chodzi o soczki spróbowałam. Alicja dostaje takie gorzkie lekarstwa że myślałam że sprawię jej tym przyjemność. Spróbowałam najpierw przed podaniem syropu i co? I dupa. Kwaśna minka i plucie soczkiem winogronowo-bananowym, to samo z marchew-jabłko ;) No więc jeden wypił tata drugi mama i po sprawie ;) A słoiczki cierpliwie czekają do lutego :)







 Z chorobą już sobie poradziliśmy, zostały nam tylko wziewy i kontrola w poniedziałek :) Wiadomo jak to z chorym dzieckiem - nie ma czasu się wysikać a co dopiero blogować, ale już jest OK więc wracamy :)

Zostałam nominowana do Liebster Award przez La wendowo  i z przyjemnością odpowiem na pytania :) Ponieważ już brałam nie raz udział w tej zabawie nie będę nikogo nominowała ale jak chcecie się czegoś więcej o mnie dowiedzieć to zapraszam do lektury :)

1. Książka, którą zapamiętam na zawsze to...?
Siła bezsilnych -Christopher de Vinck
2. Syn czy córka?
Eee, no córkę mam, więc teraz syn do kompletu ;) 
3. Twoja najgorsza cecha wg Ciebie, to...?
Porywczość.
4. Twoja najlepsza cecha wg Ciebie, to...?
Punktualność
5. Kawa czy herbata?
Raczej kawa, ale dobrą herbatą nie pogardzę :)
6. Wolisz na słodko czy na ostro?
Rozumiem że pytanie dotyczy jedzenia... to na ostro :)
7. Twoja opinia na temat szczepień u dzieci.
Szczepię, nigdy nie miałam wątpliwości w tej kwestii.
8. Jesteś/nie jesteś perfekcyjną panią domu...?
Tak, zawsze mam czystą łazienkę, pościerane blaty w kuchni i poodkurzane dywany ;)
9. Na którą stronę świata wychodzi okno w Twojej sypialni?
Południowy wschód (jest taka strona?)
10. Dom czy mieszkanie? 
DOM!
11. Czy faktycznie pieniądze szczęście nie dają, wg Ciebie?
Pieniądze nie ale zakupy to już inna bajka :D 

sobota, 6 grudnia 2014

Mikołaj był też u nas!

I przyniósł super rzeczy!

Tak jak obiecałam dziś chwalimy się prezentami od Świętego Mikołaja :)
Na początek cudny prezent od Mini. Prezent trafiony w 100%. Po pierwsze dlatego, że uwielbiamy książeczki, po drugie uwielbiamy Aniołki, po trzecie ze względu na rodzinę za granicą świetnie, że jest in english ;)
Dziękujemy bardzo irlandzki mikołaju :*


Rodzice namówili Mikołaja na Kulę Hulę, która jest  g e n i a l n a !! (choć jak widać na załączonym obrazku przegrała z książeczką ;) )
Poza tym od zaprzyjaźnionych Mikołajów Alicja dostała mnóstwo ubranek, grzechotek i gryzaczków :) A i znalazł się jeden pluszowy miś :)

Mama Mikołaja spotkała w aptece i stałą się posiadaczką kosmetyku mającego zmienszyć wypadanie włosów i pobudzić porost nowych. Włosy lecą z głowy że strach, a jak juz pojawiły się prześwity to skapitulowałam. Mam nadzieję że prezent pomoże ;) Tata też dostał jakieś pachnidła :) Cała rodzinka zadowolona :D

Ponieważ ja w tym roku też byłam Mikołajem w Blogowej Mikołajkowej Wymianie zajrzycie do Eweliny z bloga Donnalavita.pl.

Jeżeli chodzi o stan zdrowia Alusi to na szczęście jest lepiej! Inhalacje i antybiotyk działają i osłuchowo jest poprawa, szpital nam nie grozi :)

Na koniec jeszcze mój ulubiony mem tematyczny :)

czwartek, 4 grudnia 2014

Honey, I'm HOME!

Było cudnie!

Jesteśmy w domu. Po prawie dwutygodniowym wypoczynków u moich rodziców w UK. Rodzina przyjęła nas po królewsku ;) Spaliśmy w sypialni z dużym łożem, jedliśmy pyszne jedzenie, ciotki przynosiły mi Alusię tylko na karmienie i na noc (musiałam ustalić grafik noszenia bo babcia, dziadek, dwie siostry i brat wyrywali sobie Alicję z rąk ;)) Pozwiedzaliśmy, byliśmy w Muzeum Uzbrojenia w Leeds, w muzeum zamkowym Cliffe, w wielu parkach, na shoppingu i w PUBie :)
Tak, zdecydowanie wypoczęłam i nacieszyłam się obecnością rodziny :)

Niestety są też ciemne strony naszego wyjazdu.... brat przyniósł ze szkoły jakąś zarazę, którą zaraził najmłodszą siostrę, następnie zachorował starszy brat, środkowa siostra, Alicja, ja i mąż.... byliśmy wczoraj z Alusią u lekarza i Pani Doktor nas zmartwiła mówiąc że zajęte są oskrzela i jesteśmy na progu zapalenia płuc :( Mamy antybiotyk, inhalację ze sterydem, całą masę wykrztuśnych i 'odflegmiających' kropelek. Mam nadzieję że antybiotyk zadziała i wizja szpitala się oddali, bo i takie wizje snuła Pani Doktor....

Przyszła do mnie paczuszka od Mini z Miniowe Szczęścia Trzy :) a w niej prezent z okazji Wymiany Mikołajkowej, oczywiście ja nie wytrzymałam i otworzyłam prezent przed 6 grudnia ;) Prezent jest cudny! Bardzo przypadł do gustu Alicji. No ale Wy musicie poczekać na relację do soboty ;) Mam nadzieję że wtedy choróbsko ustąpi i Alusia da sobie popstrykać kilka fotek z prezentem ;)

Muzeum Uzbrojenia - Słoń bojowy

Muzeum Uzbrojenia- Polowanie na krokodyle

Muzeum Uzbrojenia

Muzeum Uzbrojenia - Samuraj na koniu

Muzeum Uzbrojenia

Muzeum Uzbrojenia - najmłodszy brat Ksawery


Muzeum Uzbrojenia- tak jestem Damą
Muzeum Uzbrojenia

Muzeum Uzbrojenia- można była pomacać ;)
 
Muzeum Uzbrojenia - zadowolone dzieciaki (siostra i brat)
Rozpieszczanie
Alicja bohaterka selfie cioci Ani

Siostra na plecach :) Czyli praktyka czyni mistrza - szykujemy się z Alicją do noszenia na plecach więc mama ćwiczy na siostrze ;)


Pozdrawiam Was serdecznie! Teraz pędzę nadrabiać zaległości u Was :*

poniedziałek, 24 listopada 2014

Wielki Świecie - witaj!

Długo nas nie było... a to dlatego że:
Jesteśmy na wakacjach :D
I świtenie się bawimy. Jak tylko wrócimy (w grudniu) to obiecuję nadrobić wszystkie zaległości i napisać o niemowlaku w samolocie, o pięknej angielskiej wsi, o dowodzie dla maluszka i wielu innych :D

Tymczasem bywajcie i obserwujcie na Instagramie bo tam foto relacja na bieżąco :D

Alicja z szczęśliwą babcią ;)

piątek, 14 listopada 2014

Jak minął dzień...

... jak Ci się dzisiaj żyło?

CUDNIE! Pogoda nas rozpieszcza i tak codziennie! Więc nie obijamy się i odkrywamy piękne okolice. Moja wieś mnie zaskakuje, jest na prawdę ładna, wcześniej nie znałam niektórych miejsc, a teraz odkrywam je z moją córką. Oczywiście z wózkiem bym nie weszła do lasu ale na szczęście jest chusta :D
W chuście Alicja czuje się wyśmienicie, rozgląda się z zainteresowaniem po okolicy żeby potem wtulić się słodko i zasnąć :) A mama chodzi po górkach, lasach , polach i gubi kilogramy (tak tak lecą w dół ku mojej radości).






Niestety lecą też włosy z głowy :( I to garściami! Oczywiście się tego spodziewałam, byłam przygotowana... ale moja psychika i tak cierpi kiedy dwa razy dziennie wyrzucam do kosza garść włosów... zażywam witaminy, myję specjalnym szamponem, jednak wcale nie jest lepiej. Ech hormony....

Wczoraj miałyśmy dobry dzień, zakupy, spacer i mnóstwo przesyłek :) Już dziś zapraszam na kolejny wpis bo z przyjemnością pochwalę się nowościami, w tym wózekiem! :D

poniedziałek, 10 listopada 2014

Trzy miesiące!

10 listopada Alicja kończy 3 miesiące
Kolejny wyjątkowy miesiąc za nami :D

Waga: 6,5 kg
Ubranka: 68/74 (oczywiście rozmiar rozmiarowi nie równy)

Sukcesy:
- Alicja śmieje się w głos,
- Piąstki są najlepsze do zabawy i mamlania
- w nocy tylko jedna pobudka
- Alicja stabilnie trzyma główkę
- guganie, gaworzenie, żalenie się - Alusia tak się z nami komunikuje
-  kiedy chodzę po pokoju Alicja cały czas mnie obserwuje, wodzi za mną wzrokiem

Bardzo dużo ubrań poszło już w odstawkę, Alicja rośnie w oczach aż miło :)
Śpi z nami. W dzień 3 drzemki. Noce spokojne, przesypia w całości, poza pobudką na jedzenie, ale to też "na śpiocha" :)
Nasze hity:
-chusta;
-książeczki z kontrastowymi obrazkami;
-zajączek z pozytywką  (na zdjęciu);
-śpiewanie piosenek.

piątek, 7 listopada 2014

Keep calm and carry on





Wciągnęłam się...a może zamotałam?

Bez dwóch zdań, chusty wciągają! No ale jak się nie wciągnąć skoro się mota kilka razy dziennie? Nie narzekam, uwielbiam to :) A co lepsze moja córka też :) Poczucie bliskości jakie odczuwam jest nie do opisania. Można by tak w kółko, ale ja nie o tym dziś chciałam. Dziś przygotowałam dla Was garść inspiracji na temat chustonoszenia. Jak patrzę na te zdjęcia to mimowolnie się uśmiecham, mam nadzieję że będziecie mieć podobne odczucia. Miłego :)
PS. Wszystkie zdjęcia pochodzą z portalu Pinterest.com
Na koniec bonus :) Kittywearing :D


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...