Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Bepanthen Baby - recenzja

Moim skromnym zdaniem


Jakiś czas temu dostałam od Dominiki z zycdopelna.blogspot.com  maść Bepanthen Baby do przetestowania. Maść ochronna przed odparzeniami pieluszkowymi u niemowląt. Pytacie jak to możliwe że już recenzja jak jeszcze dziecka po tej stronie brzuszka brak? A no sprawdziłam na własnej skórze :D


Maść mieści się w tubce, masa 30 g. I już pierwszy minus, mianowicie po wyciśnięciu odrobiny na rękę z tubki nadal uciekała maść, co spowodowało że musiałam wziąć jeszcze i jeszcze aż w końcu zakorkowałam (cały korek brudny). Bardzo tego nie lubię, wiem że w przypadku maści w tubce zdarza się to często. Maść ma tłustą konsystencję ale dobrze się wchłania, nie wiem czy to moja ręka była tak sucha czy maść tak idealna ale wchłonęła się niemal do sucha, a skóra była przyjemna w dotyku (próba policzka :) ). Maść jest całkowicie bezzapachowa co mnie trochę rozczarowało, lubię czuć to co wsmarowuję nawet jeżeli ma po prosttu zapach aptecznej maści, z drugiej strony dla dziecka pewnie to duży plus.
Moja ocena w skali od 1 do 5:
- opakowanie 3
- konsystencja 5
- wchłanianie 5
- zapach 3/4
- cena 3/4 ( w pierwszej z brzegu aptece cena za 30 g ok. 25 zł)
Ogólnie jestem zadowolona, ale cena chyba duża? Nie wiem czy sama zdecydowałabym się akurat na ten produkt do pielęgnacji.

A co robiła dziś mama?
A byłam u dentysty! Brrr... rozwierciła mi dwa zęby, dała lekarstwo i opieprzyła za nieregularne wizyty... bolało jak diabli! Jakaś miętka jestem w czasie ciąży igieł się boję, dentysta boli... ech...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...