Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

środa, 28 maja 2014

Perypetie ciążowe i wizyta na porodówce.

Kazali leżeć...

W sobotę wieczorem pojechaliśmy na Izbę Przyjęć, zauważyłam niepokojące plamienia i bóle brzucha. Od razu się spakowałam i pojechaliśmy, żeby zobaczył mnie lekarz. Nie spodziewałam się że zostawi mnie na oddziale. No ale zostawił na całe 5 dni. Rozpoznanie "gotowość skurczowa" i "poród przedwczesny zagrażający". W 29 tc to brzmi okropnie.... Poleżałam, dostałam leki, uspokoiło się. Dziś jestem w już w domu z nakazem leżenia i oszczędzania się. To nie będzie łatwe, tym bardziej że zdaję sobie sprawę z tego ile pracy przed nami w naszym domu, ile jeszcze rzeczy muszę kupić dla córeczki, ile przygotowań... no ale teraz ona jest najważniejsza i jej zdrowie, dlatego oddalam te wszystkie myśli i skupiam się na nas.
Plusy z wizyty - zwiedziłam sobie porodówkę. Porozmawiałam z położnymi jak to wszystko wygląda i jestem bardzo zadowolona ze szpitala, w którym będę rodzić, opieka jest cudowna, panie położne mądre i cierpliwe. Pokazały mi i koleżance z sali (też na podtrzymaniu 33 tc) co, gdzie i jak się odbywa. To naprawdę ważne żeby poznać miejsce, w którym się będzie rodzić przed akcją :) Pożegnałyśmy się do sierpnia :)

A u nas w międzyczasie zaczął się 30 tydzień, kruszynka musi wytrzymać jeszcze przynajmniej 7 tygodni!!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...