Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

piątek, 27 czerwca 2014

Pątek, piąteczek, piątunio

Czyli dlaczego cieszę się z piątku mimo siedzenia w domu...

Ano cieszę się i to bardzo! Bo dziś w piątek mój mąż ma wolne (w końcu po wielu długich dniach), po za tym dziś jest JEDEN dzień przerwy w Mistrzostwach Świata Piłki Nożnej więc cały wieczór jest mój! Na dokładkę jedziemy dziś pstryknąć kilka fotek nam przyszłym rodzicom i naszej myszce w brzuszku :) Jakby tego było mało to wczorajsza wizyta u lekarza przyniosła same dobre wiadomości: Alicja waży 2400, może osiągnąć wagę 3500-4000 (klocuś mały) ale to nic bo lekarz powiedział że z moim kanałem rodnym damy radę :D, Alicja nadal jest Alicją, rozwija się wzorowo, zresztą wszystko jest wzorowe szyjka, ułożenie, łożysko... tylko matka dupiasta i źle znosi 'błogosławiony' czas ;)
Zatem Piątek to jest dla mnie dobry dzień :D
Próbuję dziś nowy przepis - krem z bakłażana, ciekawe co z tego wyjdzie. Bakłażan leżał w lodówce od kilku dobrych dni i czekał na swój czas...
No i jeszcze naszła mnie taka piątkowo-powypłatowa (kolejny powód do radości - wypłata na koncie), że jakiś czas temu po wypłacie najbardziej cieszyła mnie nowa para butów, a dziś kupka kontaktów i łączników...




Piątkowo pozdrawiam i całuję.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...