Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

poniedziałek, 28 lipca 2014

Było minęło...

...czyli poszpitalny post.


Jestem w domu. Bez dziecka. To znaczy z dzieckiem, ale ciągle w dwupaku.
Wody faktycznie odeszły. Spadły z poziomu 12 cm, na 5 cm. Ale po kroplówce, wypoczynku i innych szpitalnych atrakcjach z 5 cm zrobiło się 8 cm. Co istotne wszystko pozamykane! Wszystko wysoko! Żadnych, ale to żadnych oznak porodu. No więc po pięciu długich dniach w oczekiwaniu i napięciu, wypuścili mnie. Na nic dały się masaże piersi, spacery i kucanie (zalecenie lekarza). Pan doktor powiedział, że dobrze by było gdyby natura zechciała, bo on sam nic na tym etapie poradzić nie może. Oczywiście zaproponował mi, że może mnie trzymać na oddziale do porodu. Ale jaki w tym sens? W domu jak się chwycę sprzątania i seksu to lada dzień wrócę na porodówkę :) Taką mam nadzieję, bo ciągle utrzymujemy, że trzeba rodzić! Zatem czekamy z niecierpliwością na dalszy rozwój akcji, wybaczcie, że Was nastraszyłam, sama się przestraszyłam :) Nie w sumie to już miałam nadzieję, że wrócę do domu z córeczką :) No ale ona ewidentnie ma się w brzuszku u mamusi bardzo dobrze i ani myśli wychodzić :) Kciuki proszę trzymajcie dalej :)

A dziś w domu dokończyłam prasowanie ciuszków i pieluszek. Ten temat jest już zamknięty. Umyłam tez jedno okno, jutro reszta. Wszystko na spokojnie bez szaleństw.
Najważniejsze to teraz liczyć ruchy maleństwa. Jak tylko coś mnie zaniepokoi mam przyjeżdżać na IP.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...