Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

czwartek, 28 sierpnia 2014

Relacja porodowa

Czyli jak Alicja przyszła na świat...

Sobota 9 sierpnia
Malowanie przedpokoju, ostatnie porządki, ustawianie mebli. Po południu urodziny szwagra. Pierwszy raz wracamy do siebie, ostatnia rzecz jaką mąż niósł w worku na plecach była pościel.  Nowy tapczan mega wygodny, seks mega udany.

Niedziela 10 sierpnia
Godzina 3 w nocy, czuję ból, silny, zginający mnie w pół. Mierzę czas, na specjalnej aplikacji. Skurcze 90 sek co 2-3 minuty. Chyba się zaczęło. Boli tak że nie mogę chodzić. Czas obudzić męża. Poszłam jeszcze pod prysznic, żeby czuć się świeżo i jedziemy!
Na IP byliśmy przed 4. Rozwarcie na 5 cm. A potem już nic nie pamiętam, tylko ból, ból i więcej bólu. Wody odeszły o 5.45 Alicja urodziła się o 6.15. I to był najpiękniejszy moment kiedy dostałam moją córkę. Tata się wzruszył. Mama też :)
Dwie godziny leżałyśmy na sali poporodowej, tata siedział z nami. Mała przyssała się do piersi ( z pomocą położnej, gdyż moje sutki nie chciały współpracować), i tak sobie odpoczywałyśmy.

Wtorek 12 sierpnia
Niespodzianka o poranku, wychodzimy do domu. Już w drugiej dobie! To w tym szpitalu niespotykane, ale cieszymy się bardzo. Nie powiem karmienie dziecka w szpitalu nie było komfortowe, zawsze ktoś gdzieś się kręcił... a ja się stresowałam moją nieporadnością. W domu od razu lepiej :) Wszystko nam gładko poszło :)

Kochane moje! Mam w końcu Internet :) Postaram się wszystko nadrobić. Ba! Chcę wszystko nadrobić :)

Tort pieluszkowy dotarł, dziękuję Klaudia!
Fartuszek w kuchni się sprawdza, dziękuję Anna!

Moje szczęście :) (Minki mamy bezcenne ;))



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...