Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

piątek, 24 października 2014

Karmienie piersią - dieta

Dieta matki karmiącej w praktyce

Podobno nie istnieje coś takiego jak dieta matki karmiącej. Bo karmiąca mama powinna jeść to co zawsze. ALE, no właśnie.. to co zawsze ale uważać na czosnek, uważać na pikantne, uważać na wzdymające, na słodkie, na kawę, na gazowane itp itd....
Kolejny raz tworzę posta korzystając z mądrości życiowej mojej mamy, która jest pielęgniarką i sama wykarmiła szóstkę dzieci :) Zatem jak to jest z tą dietą.
Przed ciążą się przygotowałam na lekkostrawne posiłki, gotowane mięso, warzywka na parze, zero śmieciowego jedzenia, zero nabiału bo przecież uczula, ostrożnie z owocami bo alergeny... Na szczęście w pobliżu była Mama! Mama jak tylko wyszłam ze szpitala przyjechała do mnie z worem zakupów, a w nim: twaróg, jogurty, śmietana 18%, mleko 3,2%, płatki owsiane, banany, bakalie, ziemniaki, mięcho, marchewka i jeszcze inne pyszności, których już nie pamiętam. Pamiętam jedynie że ilość nabiału na stole w kuchni mnie przeraziła! Nieśmiało mówię mamie, że to chyba nie najlepszy pomysł bo przecież karmię, a to nie wskazane... mama popukała się w czoło i przygotowała mi owsiankę. No cóż zaufałam jej, choć gdzieś tam z tyłu głowy kołatało mi że nie powinnam. I jak to się skończyło? No wyśmienicie! Produkcja mleka niesamowita! Dziecko zdrowe, żadnych wysypek, kolek nic! Byłam w szoku.
No a jak z tymi warzywami na parze... tak parowar wyciągnięty, warzywa się parują, ale sorry mięso o wiele lepiej smakuje z przyprawami i z piekarnika!
Jedyne z czego na prawdę zrezygnowałam karmiąc piersią (i wychodzi mi to na dobre) to właśnie śmieciowe jedzenie (chociaż domowe hot-dogi czemu nie, pizza własnej roboty - uwielbiam!), warzywa typowo wzdymające, takie po których nawet dorosły cierpi (kapusta z grochem odpada!), bardzo pikantne potrawy - już w ciąży zmienił mi się smak i nawet nie mam ochoty na takie, napoje kolorowe gazowane (są po prostu niezdrowe!), słodycze (żeby waga szybciej spadała, ale przyznaję czasem nie mogę się oprzeć kinderbueno).
Mamy karmiące! W naszej diecie najważniejsze jest to żeby nie popadać w skrajność! Dziecko potrzebuje tłustego, kalorycznego mleka żeby zdrowo przybierać na wadze, najważniejsze to bacznie obserwować swoje dziecko, jak tylko zauważymy wysypkę, wzdęcia, bóle brzuszka to wtedy należy wykluczyć co jadłyśmy i tyle :) Nie lubię tego że karmienie piersią traktuje się w dzisiejszych czasach jako coś nienaturalnego, jak jakieś mega poświecenie, wyrzeczenie się przyjemności, uwiązanie do dziecka (olaboga!) i tym podobne bzdury, nie mówiąc o tym, że dla niektórych to wręcz niesmaczne i się wyprasza kobiety z dziećmi do kibla! Dobra miało być o diecie a zrobiło się o wkur@wie ;)
A wy mamy? Jecie wszystko? A może DIETA! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...