Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

czwartek, 9 października 2014

Wyprawkowe hity i kity

Czyli subiektywnym okiem na 'dzieciowe' zakupy :)

Ponieważ mamy już prawie dwumiesięczne doświadczenie (jutro będzie dokładnie dwumiesięczne) postanowiłam zrobić listę rzeczy które w naszym wypadku okazały się być bardzo przydatne, oraz te bez których dalibyśmy radę.

HIT

1. Chusta - zdecydowanie jest na miejscu pierwszym. Nie wiem jak dałabym sobie bez niej radę. Dzięki temu że noszę Alicję w chuście mam dwie ręce wolne więc wszystko mogę bez problemu ogarnąć podczas gdy moje dziecko jest najszczęśliwsze na świecie bo śpi blisko mamy. Na razie nie wychodzę z Alusią w chuście na spacery ale koniecznie muszę to zacząć praktykować póki jest pogoda :);

2. Poduszka rogal - kupiłam już po narodzinach Alicji. Od początku dostawiałam ją do piersi na poduszce jaśku, tak było nam wygodnie, dlatego postanowiłam zakupić specjalną poduszkę, która to karmienie miała usprawnić :) I tak się stało. Poza tym są też inne plusy tej poduszki: +poduszka szeleści kwestia wypełnienia) i teraz jak Alicja już słyszy te szeleszczenie to się uspokaja - wie że będzie jedzenie :D, +poduszka służyu nam też poza porami karmienia, 'sadzam' w niej Alicję i ta pięknie obserwuje świat (czyt. lampę);

3.Laktator - jak mama zamierza karmić piersią to raczej jest niezbędny, uratował mnie podczas nawału, nie raz zmienił moje myślenie "nie mam mleka", kiedy to po odciągnięciu okazało się że jednak leci a Alicja przy piersi denerwuje się z innego powodu. Mam najprostszy, ręczny i świetnie daje radę :);

4. Rożek - wiem że sporo mam ma go na liście z kitami :) U nas jednak się sprawdził, choć nie zawsze używany zgodnie z przeznaczeniem :) Po pierwsze sprawdził się kiedy odwiedzali nas bliscy, prababciom o wiele łatwiej było trzymać maleństwo w rożku, pm drugie w chwilach 'niepokoju' zawijałam Alicję ciasno, dzięki temu szybciej się uspokajała (szczególnie jako noworodek), po trzecie rożek sprawdził się jako miejsce gdzie można położyć dziecko np na kanapie w gościach, sprawdził się też jako dodatkowa wyściółka do wózka. Generalnie u nas się sprawdził :)

5. Leżaczek-bujaczek - u nas na stałe w kuchni, kładę tam Alicję jak gotuję, sprzątam. Szkoda tylko że nie mamy takiego bujaczka, który sam się buja, wtedy to były totalny hit, ale ten nasz najprostszy też daje radę i dobrze spełnia swoją funkcję :)

KIT

1. Nakładki siliconowe na brodawki - teraz już wiem że to kwestia firmy prawdopodobnie, ale zraziłam się, a i bez nich jakoś daliśmy radę, dlatego uważam że to wyrzucone pieniądze i jest kit.

2. Smoczek-uspokajacz - nie przydał się póki co w ogóle, kilka razy próbował go Alicji podać ale pluła, krztusiła się i zamiast uspokajać to bardziej się wściekała, ja od początku nie byłam za tym zęby podawać uspokajacz ale czasem sytuacje były takie że Alicja coś ode mnie chciała a ja nie bardzo wiedziałam co, teraz wiem że na pewno nie był to smoczek.

3. Fotelik samochodowy kupiony bez przymiarki - totalny kit. Okazało się że fotelik nie pasuje do naszego samochodu! Mamy za krótkie pasy bezpieczeństwa z tyłu pojazdu i za nic nie da się tam upchnąć fotelika. Taki psikus.

4. Nudna karuzela - o tym było już ostatnio. Alicja w ogóle jej nie dostrzegała. Równie dobrze  mogłoby jej tam nie być. Kolejnym minusem tej karuzeli jest to że trzeba ją stale nakręcać! Co oznacza że i tak muszę co chwila wisieć na łóżeczkiem. Gdybym miała kupować jeszcze raz, to wybrałabym taką bez nakręcania.

5. Pościel do łóżeczka - po pierwsze Alicja śpi z nami więc jej nie używamy, po drugie nawet jakby to bardzo łatwo ją naciągnąć na siebie, kołdra jest sztywna, poduszka i tak pod materacykiem, jedynie ochraniacz na szczebelki ratuje wszystko ale też nie do końca bo zasłania wszystko...


Pozdrawiamy serdecznie! U nas pogoda dopisuje dlatego zbieramy się na spacerek :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...