Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

wtorek, 4 listopada 2014

O chuście słów kilka.

Dziś krótko na temat chustonoszenia :)

Lubię nosić moje dziecko. Moje dziecko lubi być noszone. Noszenie jest super!
Jak ktoś zakosztuje chustonoszenia to później chce więcej i więcej :) Tak właśnie było z nami. Na początku kupiłam chustę, która okazała się być zwykłym prześcieradłem. niestety nie znałam się, dopiero jak doświadczyłam jak fajnie jest nosić dziecko zaczęła się tym tematem interesować i edukować się. Teraz wiem jakie chusty kupować, jak dobrze motać, jak czerpać z noszenia 100% przyjemności :)

Po pierwsze. CHUSTA.
- tkana splotem skośno-krzyżowym, jeżeli nie pisze że tak jest tkania NIE KUPUJ! Ja kupiłam i mam dodatkowe prześcieradło w domu. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda super, ale kiedy ma się porównanie z chustą tkaną skośno-krzyżowo to widać i czuć różnicę, różnica jest także w dociąganiu takiej chusty;
- o odpowiedniej długości, chusta musi na nas pasować ale musi też pasować do wiązań i tak na przykład kieszonkę wiążę z chusty o długości 5,2 m a kangurka z 4,6 m. Standardowa długością jest 4,6 ale do niektórych wiązań łatwiej jest używać chusty krótszej. Generalnie lepiej nie przesadzać z długością :);
- w pasy, dla początkujących zdecydowanie w różnokolorowe pasy, dzięki którym widzimy jak dociągamy :) łatwiej jest operować chustą kiedy widzimy co ciągniemy i gdzie są krawędzie chusty.

Po drugie. CIERPLIWOŚĆ.
- dziecko płacze, zdarza się, nie można się zniechęcać i ze złością rzucać chustą w kąt, lepiej postarać się dziecko uspokoić, pochodzić, pobujać... samo dociąganie jest nieco męczące i może się maluchowi nie spodobać ale warto spróbować to obrócić w zabawę, ja często motam przed lustrem, wtedy Alicja po prostu ciekawie obserwuje co się dzieje lub w okolicach łóżeczka żeby mogła patrzeć na karuzelę;
- nauka wiązania, tak wymaga cierpliwości bo czasem uda nam się ładnie zaomtać w 3 minuty a czasem za nic w świecie nie da rady dobrze dociągnąć chusty...no i te kuszące nowe wiązania... chciałoby się wrzucać dziecko na plecy bez stresu i wsadzać w kieszonkę bez lustra, wsyzstko się da :) trzeba tylko ćwiczyć :);

Po trzecie. RADOŚĆ.
 - bliskość - jest cudowna! nic nie sprawia mi takiej radości jak możliwość bycia z córką tak blisko :) a jak patrzę na męża kiedy jest zamotany z Alicją no miód na serce (a może na oczy?);
-mobilność jest ekstra, jest wiele miejsc gdzie zwyczajnie nie da się wejść z wózkiem, z chustą no problem!, robienie zakupów to przyjemność, spacerowanie po lesie, po polach, a nawet błocie, można wejść dosłownie wszędzie;
- inność, kiedy idziesz ulicą i ściągasz spojrzenia przechodniów, to fajne uczucie kiedy ludzie patrzą na ciebie z maluszkiem w chuście i się uśmiechają, lubię to.

My nosimy się tak:


 Alicja pierwszy raz na plecach :) Podobało jej się, ale mama jeszcze nie jest gotowa psychicznie na takie noszenie ;)


Zwykła mamausia jest na fejsie!! Zachęcam do polubienia mojego FP :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...