Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

sobota, 31 maja 2014

Imię dla córki


"Miała pecha pani Ala, Wciąż trafiała na brutala, A gdy trafił się ktoś miły, To przeważnie nie miał siły.”

Wybraliśmy imię dla naszej córeczki ALICJA. Długo się zastanawiałam, rozważałam jeszcze inne opcje Hanna, Halina. Ale Alicja wydało mi się idealne....

Znaczenie imienia Alicja
Imię Alicja pochodzi prawdopodobnie od angielskiego zdrobnienia niemieckiego imienia Adelheid (Adelajda) co oznacza: niewiasta o szlachetnym obliczu i usposobieniu. Możliwe jest również inne pochodzenie od greckiego słowa aletheia (pisanego alitia) – prawda.

Imieniny 
Co prawda w naszym regionie nie obchodzi się imienin ale dobrze wiedzieć :)
9 stycznia, 15 lutego, 18 kwietnia, 21 czerwca, 11 listopada i 16 grudnia

Imienniczki
Święta Alicja
Taką cudną bajeczkę znalazłam :) I nic nie trzeba pisać :)

Znana Alicja
Alicja Bachleda-Curuś, aktorka


Fikcyjna Alicja
Alicja z Krainy Czarów - nikomu nie trzeba przedstawiać :)

Zdrobnienia i odmiany
Ala, Alka, Alusia
Osobiście nie lubię zdrabniania imion ale Alusia brzmi słodko :)

Zabobony i inne ustrojstwa ( nie wierzę ale tak piszą w Internetach)
Szczęśliwy kolor - żółty
Liczba - 9
Kamień - topaz miodowy


Na liście najpopularniejszych polskich imion Alicja zajmuje 77 pozycję. Wśród imion nadawanych nowo narodzonym dzieciom, Alicja w 2012 r. zajmowała 12. miejsce w grupie imion żeńskich.

Nasza Alicja jest bardzo ruchliwym dzieckiem, właściwie to cały czas jest w ruchu! Ja nie wiem czy to normalne ale nie potrafię wyczuć kiedy śpi, bo cały czas pływa, wypycha się i przemieszcza. Pewnie po tacie, który też ma niespokojny sen ;) Dokładnie wiem gdzie mam wątrobę, żołądek, pęcherz bo mnie to wszystko boli od ciągłych kopniaków, pewnie jak się obróci to policzy mi nóżkami wszystkie żebra :)
Dziś ładny dzień, mąż wreszcie w domu, remont w toku :) Muszę z optymizmem iść do przodu! A co! Wszystko przecież musi być dobrze!!
Dziękuję Wam za słowa wsparcia i otuchy pod ostaniami postami, to dla mnie bardzo ważne :)
Udanego weekendu!

piątek, 30 maja 2014

Lejzi dej...

Co robić jak nie wolno nic robić....

No i zgodnie z zaleceniami lekarza cały wczorajszy dzień spędziłam w łóżku.... Totalnie nic nie robiąc. Tzn robiąc tylko to na co miałam ochotę i karmiąc moją córeczkę, a że mama nie miała za bardzo apetytu to nie było rarytasów tylko, 'coś na szybko', 'co pod ręką'.
Nadrobiłam zaległości blogowe z kilku dni, kupiłam kilka rzeczy przez internet. I tak stwierdzam że z wyprawki brakuje nam tylko ŁÓŻECZKA+materac, WÓZKA, pieluszek na pupę (ciągle się zbieram za zamówienie wielorazowych i czatuję na dobrą promocję na jednorazowe). I to właściwie tyle :) Można by wręcz powiedzieć że mam już wszystko z drobnicy teraz same konkrety zostały :) Pewnie dokupię jeszcze kilka innych akcesoriów typu poduszeczka do karmienia, chusta do noszenia, ale nie są to rzeczy na już więc zostawię to sobie do następnej wypłaty ;)
Wracając do tematu.... ponieważ muszę prowadzić "oszczędzajacy tryb życia" przy czym wyraźnie słyszałam wychodząc ze szpitala - leżeć, to mam nie lada problem z wypełnieniem sobie całego dnia. Rano wiadomo leżę, śpię ile wlezie, ale kiedy przychodzi popołudnie, maż w pracy ja dostaję bzika... co tu robić. No i wpadłam na taki szalony pomysł, że pomiędzy serialami i blogowaniem, wezmę się za wyszywanie :) A konkretnie chciałabym zrobić takie cóś:



Zatem biorę się za rękodzieło, bo inaczej oszaleję od nicnierobienia :)
Może macie jeszcze jakieś pomysły??? Co robić?? (czytanie, spanie, seriale - to jest w standardzie, szukam czegoś ponad ;) )

Na koniec garść inspiracji (wszystko pinterest.com)


środa, 28 maja 2014

Perypetie ciążowe i wizyta na porodówce.

Kazali leżeć...

W sobotę wieczorem pojechaliśmy na Izbę Przyjęć, zauważyłam niepokojące plamienia i bóle brzucha. Od razu się spakowałam i pojechaliśmy, żeby zobaczył mnie lekarz. Nie spodziewałam się że zostawi mnie na oddziale. No ale zostawił na całe 5 dni. Rozpoznanie "gotowość skurczowa" i "poród przedwczesny zagrażający". W 29 tc to brzmi okropnie.... Poleżałam, dostałam leki, uspokoiło się. Dziś jestem w już w domu z nakazem leżenia i oszczędzania się. To nie będzie łatwe, tym bardziej że zdaję sobie sprawę z tego ile pracy przed nami w naszym domu, ile jeszcze rzeczy muszę kupić dla córeczki, ile przygotowań... no ale teraz ona jest najważniejsza i jej zdrowie, dlatego oddalam te wszystkie myśli i skupiam się na nas.
Plusy z wizyty - zwiedziłam sobie porodówkę. Porozmawiałam z położnymi jak to wszystko wygląda i jestem bardzo zadowolona ze szpitala, w którym będę rodzić, opieka jest cudowna, panie położne mądre i cierpliwe. Pokazały mi i koleżance z sali (też na podtrzymaniu 33 tc) co, gdzie i jak się odbywa. To naprawdę ważne żeby poznać miejsce, w którym się będzie rodzić przed akcją :) Pożegnałyśmy się do sierpnia :)

A u nas w międzyczasie zaczął się 30 tydzień, kruszynka musi wytrzymać jeszcze przynajmniej 7 tygodni!!!

sobota, 24 maja 2014

Wózek

Wózek idealny - nie istnieje.

Okazało się że jednak musimy kupić nowy wózek, ponieważ te, które dostałam w spadku są zbyt zniszczone żeby cokolwiek dało się z nich wykrzesać. Niby sprawne ale poodrapywane, ponadrywane, kółka do wymiany etc. No nikt nie chciałby wozić swojego pierwszego upragnionego dziecka w takim wozie ;) A tak serio to przemyślałam sobie temat i chcę nowy lepszy wózek (chociaż Roan Marita to super wózek). No i cóż mogę powiedzieć. Jakbym miała mało na głowie to dodatkowo pomartwię się o wózek. Mąż oczywiście jest zdania jak ma kółka i jeździ to jest ok, i pomocny przy wyborze nie jest. Na forach co mama to opinia, no chyba że jakiś wózek ma fanklub :) To wtedy są same superlatywy a wszystko inne beee. Mam kilka typów. Zależy mi przede wszystkim na tym żeby gondola była duża, koła pompowane i na odpowiednich resorach, spacerówka zgrabna i montowana w dwóch kierunkach.

1.  Bebetto Luca
Wydaje się być fajny. Łatwo się składa i rozkłada, siedzisko w spacerówce jest duże i wygodne. No i przystępna cena ok. 1300zł z możliwością dokupienia fotelika i adaptera.
Waga:
- wersja głęboka: 13,3kg
- wersja spacerowa: 12,5kg
 

Wymiary:
- wózek rozłożony (dxsxw): 106x61x119cm
- wózek złożony (dxsxw): 88x61x33cm
- zakres wysokości rączki: 76-112cm
- gondola wewnątrz (dxsxw): 77x34x21cm
- średnica kół (p/t): 24/30cm
- siedzisko (sxg): 31x24cm
- wysokość oparcia: 50cm


2. Tako Dalga Classic 

Lubię klasyczne wózki i zdecydowanie ich desing jest bliższy mojemu sercu, minusem zawsze były dla mnie toporne nieeleganckie spacerówki. Ten wózek mnie zaskoczył. Jego spacerówka jest zgrabna, może trochę dziwacznie wysunięta na stelażu ale wielkie koła rekompensują ten niuans.
Dużym plusem jest regulacja oparcia w gondoli.
Wymiary:                                            Waga:
- stelaż złożony (dxsxw): 88x56x39cm                15,9kg
- rozłożony (dxsxw): 103x56x106cm

 
3. Mutsy EKO
Co prawda spacerówka w tym wózku nie montuje się w obu kierunkach, a koła są piankowe, ale wózek ma zarąbisty look. Jest totalnie nieklasyczny i to też mi się podoba. Jednak cena ok. 2500 zł raczej pozostawia go na końcu mojej listy pierwszeństwa wybory ;) Ale ładny jest.
Wymiary:                                          Waga:- po złożeniu (dxsxw): 73x40x40cm         - stelaż: 8,9kg
- rozłożony (dxsxw): 73x56x109cm          - stelaż z siedziskiem: 12,2kg
- gondola
 (dxsxw): 85x42x58cm              - gondola: 3,4kg

4. Baby Safe Venezia Classic
Bardzo ładny. Ma wszystko czego potrzebuję... tylko ta spacerówka jakaś taka średnia. Wygląda trochę jak wózek z poprzedniej epoki, w wersji z gondolą duży plus, wersja spacerowa nie bardzo...
Wymiary:                                                   Waga:
- stelaż złożony (dxsxw): 82x29x60cm                        stelaż: 11,7kg
- max. położenie rączki: 105cm                                  wózek spacerowy: 16,3kg
                                                                               wózek głęboki: 17,2kg


KOLORY PRZYKŁADOWE.

No i takie mam typy. Duży dylemat czy iść w kalsykę, czy wybrać coś z nowoczesnych modeli i przeklinać na skrętne małe kółeczka, ale cieszyć się lekkością i łatwością montażu :/ Ech. niektóre wybory są naprawdę trudne. A im dłużej o tym myślę tym mniejszą przyjemność mi to sprawia.
Mamy jakie są wasze typy? A może macie jakieś propozycje? Zaznaczam że chcemy się zmieścić do 2 tys. :)

czwartek, 22 maja 2014

Padam...

....intensywny dzień.

Dzisiejszy dzień bardzo bardzo intensywny. Czasem to się zastanawiam czy nie przesadzam, może powinnam się bardziej oszczędzaj. Ale z drugiej jak tego wszystkiego co mam zrobić nie zrobię to będę w czarnej d. Pobiegałam sobie po sklepach (tzn człapałam w tempie co najwyżej żółwim - co akurat bardzo odpowiadało mojej towarzyszce babci), obkupiłam się. I tak mam już większość kosmetyków z listy i jeszcze kilka duperelków :) Jeżeli chodzi o kosmetyki to postawiłam na Johnson's Baby i tak kupiłam
1. Płyn do mycia z pompką - uważam że to najwygodniejsze rozwiązanie, dla siebie zawsze wybieram kosmetyki z pompką
2.  Mleczko do ciała
3. Oliwkę w żelu - chyba dobre rozwiązanie? tzn lepszy żel niż płyn? sama nie wiem wydaje sie być praktyczne i wygodne
Oprócz tego mam też mydełko do ciała z Nivei.
Poza tym kupiłam szczoteczkę do włosów, zestaw do paznokci, patyczki do uszu i chusteczki nawilżane Bambino - akurat były w atrakcyjnej cenie.

Poza tym wpadłam do Pepco i kupiłam pieluszki tetrowe i flanelowe i kilka drobiazgów - skarpetki, termometr, podkład do przewijania. :) Wydałam dużo za dużo pieniędzy ale przecież to rzeczy niezbędne. ;) Tak to tłumaczę mężowi.

No i delikatnie mówiąc jestem wykończona..... A jeszcze byłam podlać i wyplewić wokół moich krzaczków... A mam tego trochę: pomidorki, rzodkiewki, truskawki, poziomki, maliny, zioła różnego typu no i wino :) Teraz marzę o kąpieli i łóżku.

A tak wygląda mój  koszyczek z kosmetykami, który szykuję dla maleństwa.

AAAA no i najważniejsze jutro przychodzi Pan Majster, który pomoże nam przy remoncie. Kochane trzymajcie kciuki żeby po pierwsze: zdążył ze wszystkim w 2 tygodnie, po drugie: nie powalił nas ceną robocizny na łopatki.
<3

wtorek, 20 maja 2014

Tydzień 29!

Ciąża tydzień po tygodniu

Do porodu zostało 81 dni! Dziecko powinno ważyć ok. 1,3 kg i mierzyć 39 cm (CRL).


Ponieważ w ostatnich tygodniach dziecko bardzo intensywnie rośnie ważne jest aby dostarczyć organizmowi dużo wapnia. Należy wzbogacić dietę o nabiał (mleko, jogurty, sery).
Dziecko korzysta ze wszystkich zmysłów, rozpoznaje nawet zapachy. Oczywiście nie tak intensywnie jak my.
Internety piszą:
Objawy fizyczne w siódmym miesiącu ciąży:
  • nasilającą się biaława wydzielina  - że niby skąd? nic mi się nie wydziela
  • zaparcia - po moim chlebku domowej roboty i dużej ilości zielonej herbaty, stwierdzam brak
  • zgaga i niestrawność - czasem żołądek poboli, ale to raczej z obżarstwa ;)
  • bóle głowy - niestety tak, boli mnie głowa...
  • ból podbrzusza i boku oraz pleców - o TAK! boli boli, nie potrafię leżeć, siedzieć ani stać bo boli....
  • świąd brzucha - swędzi, czuję jak ta skóra mi się rozciąga, smaruję intensywnie...
  • sporadyczne skurcze Braxtona-Hicksa (są to skurcze macicy, zazwyczaj bezbolesne) - brak
  • powiększenie piersi - JESZCZE?
  • wyciekające mleko z piersi - siara (może pojawić w piersiach przed porodem i nie wyciekać lub pojawić się dopiero po urodzeniu dziecka) - obecna.
  • żylaki na nogach i hemoroidy (żylaki odbytu) - z ulgą stwierdzam brak na tym etapie...
  • wystający pępek - mój jest wielki i wklęsły.... zrobił się z niego Wielki Kanion
  • spłycenie oddechu - tak... i zadyszka po wejściu na I piętro
  • krwawienia dziąseł - brak
  • uczucie zatkania nosa - brak
Wychodzi na to że póki co większość nieprzyjemnych rzeczy mnie ominęła (odpukać).
Ale jest jedna bardzo nieprzyjemna rzecz, która nie daje mi spać po nocach :( Otóż prawdopodobnie nie zdążymy z remontem i nie wprowadzimy się do naszego domu ani przed porodem, ani po.... Roboty jest całe multum... mąż nie ma czasu.... nawet jakby zdążył z kuchnią i jednym pokojem (łazienka gotowa, sama malowałam) to w domu będzie zbyt duży bałagan żeby wprowadzić się tam z malutkim dzieckiem :( No nic na razie ciaży mi wizja mieszkania z maleństwem u teściowej w naszym ciasnym pokoiku, jest to smutne, ale taka jest rzeczywistość... mąż pracuje praktycznie codziennie po 14 h, jak ma wolne robi co może, ja nie mogę już nic robić bo wszystko albo robota na wysokościach, albo męcząca, albo trzeba dźwigać... ech życie.
To sobie pomarudziłam.

Dziś szkoła rodzenia, chociaż u nas nazywa się to Edukacja Ciężarnych. Ciekawe czy znów będzie indywidualna lekcja czy zbierze się jakaś grupa :)
Pozdrawiam!

poniedziałek, 19 maja 2014

Kura domowa

Uwielbiam być kurą domową

Bez kitu. Nie obraziłabym się jakby mi ktoś zaproponował: potroimy pensję mężowi, a pani niech zajmuje się domem. Wiem to teraz nie modne, tak nie robią świadome kobiety. Przecież trzeba się realizować, zdobywać wykształcenie, awans, zarabiać na siebie! Trzeba się spełniać... no tak ale co jak dla mnie "spełniać się" to znaczy zajmować się domem? ogrodem? dzieckiem? Co jak realizuję się gotując obiad? Co jak to daje mi prawdziwą satysfakcję - słyszę "to jesteś nienormalna". No to przyznaję, jestem nienormalna bo chciałabym być kurą domową :) Teraz kiedy jestem w domu, jestem szczęśliwa. I mąż też jest szczęśliwy, bo widzi mnie wypoczętą, zadbaną, w domu pachnie chlebem, obiadem, ciastem. No ale cóż kiedy za rok trzeba będzie wrócić do pracy i czar prysł....
Kochane kobiety sukcesu! Kury domowe to wcale nie są uwikłane w nic nierobienie praczko-sprzątaczki swoich mężów. Kury domowe to kobiety oczytane, wykształcone, takie które nie czerpią przyjemności z zarabiania a z dawania siebie. Kobieta powinna mieć wybór czy chce pracować czy zajmować się domem. Niestety w naszym kraju MUSI pracować żeby rodzina żyła na jako-takim poziomie. Smutne to. Póki co cieszę się moim kuro domowym stanem :) I z tej radości upiekłam chleb :)
A było to tak:






 Na deser był melon Galia - pyszny, słodki :)


A mama chodziła w paskach :) Obszerna wygodna koszulka, coraz częściej kieruję się wygodą wybierając outfit ;)

Pozdrawiam! 

czwartek, 15 maja 2014

Książki dla ciężarnych

Moje wrażenia po kilku lekturach

Dziś o książkach, które ponad miesiąc temu przytaszczyłam do domu z biblioteki...

I. Ciężarówką przez 9 miesięcy - Kaz Cooke

Książka zachwalana, wysławiana i polecana przez całe rzesze młodych mam. Dla mnie - dno. Zabrałam się za nią pełna zapału i ciekawości, ale po kilku kartkach zwyczajnie mi się zaczęło nudzić. Książka trochę bez ładu i składu, fakt autorka zastrzega sobie że to nie poradnik... jednak do mnie ten styl nie przemówił ani trochę i tak szybko jak się za nią wzięłam tak szybko odłożyłam ją na bok jedynie wertując kartki do końca i czytając co drugą linijkę... Książka jak dla mnie przereklamowana i trochę mi przykro że tak się stało bo liczyłam na pasjonującą lekturę.
A jak już o pasjonujących lekturach mowa...

II. Język niemowląt - Tracy Hogg, Melinda Blau

To jest książka, którą moim zdaniem powinni przeczytać wszyscy rodzice, którzy chcą się ze swoim dzieckiem porozumieć a nie tylko je odchować 'byle do 18'. Książka jest napisana lekko, tak że w ogóle nie ma się wrażenia że czytamy o takich ważnych i istotnych rzeczach. Ja wręcz czytając mam wrażenie że mój umysł tą wiedzę chłonie :) Tą książkę koniecznie muszę mieć w mojej prywatnej biblioteczce, żeby móc zawsze do niej sięgnąć, to kompendium wiedzy i mądrości rodzicielskiej. Polecam!

III. Zdrowa ciąża - Marie-Claude Delahaye

Typowy poradnik ciążowy, ale napisany w bardzo przejrzysty i przystępny sposób. Poza typowymi informacjami kiedy co i jak się dzieje w naszym i dziecka organizmie, może w tej książce znaleźć także wiele ciekawych porad, ćwiczeń, podpowiedzi itp. Jest to bardzo dobrze i rzeczowo skonstruowany poradnik. Polecam.


Kolejna na mojej liście jest "Położna".

Muszę się poskarżyć na ból głowy i to okropnie mocny. Jestem dziś nieprzytomna, najchętniej nie wychodziłabym z łóżka, no ale musiałam zrobić mężowi obiad na jutro do pracy. Padło na kotlety z jajek, no bo przecież nie odprawię go z zupką chińską :)
W nocy bardzo słabo spałam, mała tak fikała, tak się kotłowała, już myślałam że się obróciła główką na dół. Trwało to wszystko ze 2 h. A dziś nadal czuję kopniaki na dole brzuszka więc mała po prostu bawiła się w astronautę, albo zrobiła sobie huśtawkę z pępowiny... A teraz wcinam gruszkę, zapijam zieloną herbatę i idę na drzemkę :D
Pozdrawiam!



środa, 14 maja 2014

Pierwsza Komunia Święta

Jak to było u nas...

4 maja 2014 roku moja chrześnica Teresa przystąpiła do I Komunii Świętej. Uroczystość w Kościele zaplanowana była na 11 potem przyjęcie w domu (całe szczęście bo mogłam sie bez pardonu wyłożyć po obiedzie na kanapie :D ).
Ale od początku....
Prezent na I Komunię. Jako chrzestna nie miałam z tym problemu na pewno musi być Pismo Święte i zegarek. No ale w dzisiejszych czasach to nie wystarcza... No i problem co tu kupić? A może lepiej dać pieniądze? Na ratunek przyszedł mój tata, który też jest chrzestnym dla Teresy. Zaproponował żebyśmy się razem zebrali i kupili małej laptopa. I tak się stało. Tata jest informatykiem więc on się tym zajął. Prezent był bombowy, Tereska szczęśliwa my również :) Laptop na pewno jej się przyda, no i chyba nie przesadziliśmy nie?
Strój na I Komunię. Jako chrzestna miałam duży problem w co się ubrać, bo przecież nie pójdę w dżinsach i koszulce... No ale jak zobaczyłam ceny ciążowych sukienek, to szczęka mi opadła. Chciałam kupic coś uniwersalnego, co jeszcze wykorzystam. Dlatego sklepy z ciążówkami omijałam. Nie powiem było ciężko, kilka razy straciłam nadzieję. Ale w końcu znalazłam sukienkę idealną: wygodną, tanią i którą założę na inne okazje, także po porodzie. Do tego dokupiłam biały żakiet bez zapięcia (żeby nie wyglądał na za mały z guzikiem po pachą). Ja się sobie podobałam :) Zresztą zobaczcie same :D

To przymiarka, włosy nie zrobione, paznokcie nie pomalowane :)


Z mamą i siostrą - siostra była chora i nie miała ochoty na pozowanie.

 
Był to bardzo miły rodzinny dzień. Moja mama przyjechała na ta okazję zza granicy więc tym bardziej się cieszyłam na ten dzień :) Mama była w Polsce na cały tydzień, więc mogłyśmy się sobą nacieszyć. Teraz zobaczymy się dopiero w sierpniu, przyjadą wszyscy tata, mama, trzy siostry i dwóch braci :)
Mój braciszek (zresztą też chrześniak) mały przystojniak przyszły łamacz serc :)
Pozdrawiam!

wtorek, 13 maja 2014

Tydzień 28!

Ciąża tydzień po tygodniu


'Twoje dziecko waży już około 1,1 kg'  -  moje waży 1,5 kg i jest w górnej granicy normy jak na ten wiek :)
Mierzy 27 cm (CRL).

Dziecko ma coraz dłuższe włosy, brwi, rzęsy. Potrafi mrugać oczkami i odróżniać smaki. Mózg cały czas jest w fazie intensywnego rozwoju. Co ciekawe dziecko może odczuwać ból w takim samym stopniu jak dziecko po narodzinach!
Natomiast mama... no mama czuje się coraz bardziej ciężko. Wchodzenie po schodach to nie lada wyzwanie i zawsze towarzyszy temu zadyszka. W nocy ciężko znaleźć sobie pozycję, czuję ból pleców, mam mocne skurcze łydek i stóp. Rozstępy są coraz większe i coraz czerwieńsze.

A co dziś robi mama?
Idzie pierwszy raz na szkołę rodzenia czy tam Edukację Ciężarnej, która jest organizowana w mojej przychodni. Nie wiem czego się spodziewać, mam mieszane uczucia. Póki co jest to ekscytacja z przerażeniem.


Pozdrawiam :*

poniedziałek, 12 maja 2014

Ciuch ciuch...

Moda brzuszkowa ciężką modą jest....

Kończą mi się pomysły ( i ciuchy, właściwie przede wszystkim ciuchy) na ubranie się i mojego brzucha. Koszulki które nosiłam do tej pory ponaciągały się z przodu, właściwie to ledwo się w nie mieszczę. Żeby zakryć szef który przebiega zamiast po bokach to po skosie zawsze zarzucam na siebie jakiś swetrek, narzutkę, cokolwiek. No ale robi się coraz cieplej i ten patent przestanie być fajny ;)
Dlatego dziś wybrałam się na zakupy do niezawodnego w kwestii dużych rozmiarów szmateksu :D Dla siebie złowiłam zaledwie dwa t-shirty, natomiast wyszłam z pełnym workiem geterków i bluzeczek dla Kropki. No nie mogłam się powstrzymać! Nie mogłam!!!







Poza łowami ciuchowymi zaopatrzyłam się też w broń przeciwko rozstępom, których ku mej rozpaczy coraz więcej i to nie tylko po bokach :( Smarowanie się trzy razy dziennie już nie wystarcza. Mam nadzieję że to pomoże.
I jeszcze witaminki i duża porcja magnezu bo skurcze w łydkach nie dają spać.
A na deser pyszności :) Odkąd tylko się pojawiły nie potrafię przejść koło nich obojętnie :D

Pozdrawiam :*


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...