Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

piątek, 31 października 2014

Alicja w krainie butelek

Canapol babies - czy się sprawdziły?

Zapraszam Was dziś na fotorelację i krótką recenzję butelek Canapol babies z serii "Owoce". Butelki są antykolkowe, zresztą nie będę pisać tego co możecie przeczytać na stronie producenta - o TU.
Butelki są cudne :) Zachwyciły mnie swoim wyglądem. A jak zareagowała Alicja?
-Mama co ty mi tu podtykasz?
-Dziecko nauczymy się dziś pić z butelki, bo jakby mama kiedyś chciała wyjść to fajnie jakby tata mógł Ci podać mamine mleczko...
Tak próbowałam ją przekonać. Czy się udało?
Najpierw próbowałam ją oswoić z nowym sprzętem.
A potem przeszłyśmy do karmienia i tu się zaskoczyłam bo Alicja wiedziała co robić ;) Chwyciła smoczek, pociągnęła i, i nie połknęła... Wszystko co zasysała wyciekało jej bokiem. Ewidentnie pierwsze podejście nie wyszło. Kolejne nie lepiej....
 Dlatego postanowiłam że zmienimy pozycję, ale łudziłam się... większość mleka wyciekła jej z buzi. Coś tam łykała bo było słychać, ale niestety nieefektywnie bo z 30 ml które były w butelce niewiele ubyło.


W końcu nasze karmienie skończyło się tak:

Co do butelek. Obiektywnie. Podobają mi się. Smoczek silikonowy i faktycznie ma kształt zbliżony do sutka, w sumie to Alicja ładnie go 'złapała' miała jedynie problem ze zsynchronizowaniem ssania i połykaniem, być może dlatego że smoczek jest dość twardy, no i samo leci... Jednak sutek jest miękki, łatwo go ściskać i przytrzymywać jak trzeba połknąć. Z butelką był problem bo się wysuwała z buzi.
Uważam, że praktyka czyni mistrza i Alicja w końcu nauczy się efektywnie pić z butelki. Oczywiście nic na siłę bo karmienie piersią jest moim priorytetem, ale tak jak pisałam wyżej fajnie by było gdybym w podbramkowej sytuacji nie musiała się martwić o wyżywienie mojej córki ;)
Mamy trzy butelki dwie od 3 miesiąca i jedną od 12 mż. Różnią się szybkością kapania :)
Co do antykolkowego działania butelek nie mogę ocenić bo po pierwsze Alicja nie ma kolek, po drugie nie pojadła za wiele ;)
Na koniec butelkę pyk do zmywarki i jak nowa :D To akurat jest duży plus bo nie trzeba się bawić w wyparzanie i inne takie.





 Fajne takie dzieciowe gadżety. Mama lubi :D


środa, 29 października 2014

Chusta na mieście

Czyli jak wzbudzić ogóle poruszenie wśród przechodniów

W poniedziałek mama z córką miały wychodne, pierwsze takie samodzielne (bez taty) i całkowicie 'babskie' :) Byłyśmy na mieście! 
Moja córka jest całkowicie antywózkowa, nie lubi leżeć w gondoli, nie zasypia na spacerach, płacze, jest niezadowolona. Kiedyś próbowałam ją włożyć do wózka 'na śpiocha' przeszłam 500 m i potem biegiem do domu bo dziecko płacze niepocieszone kołysaniem wózka... No więc na nasze wychodne wózka nie brałam. Wzięłam natomiast chustę :) W samochodzie Alicja zasnęła (po jakimś czasie okazywania niezadowolenia i płaczu - w aucie też nie lubi :/), dlatego do chusty wkładałam ją już śpiącą. Na parkingu. Panie z pobliskich sklepów miały nosy na szybach ;) Szybko się zamotałam. Alicja miała na sobie kombinezon, chustę wiązałam pod kurtką, tak żeby móc ją zapiąć na Alicji :) Wyglądałyśmy przecudnie, spod kurtki wystawał tylko łepek w czapce i chyba właśnie dlagtego byłyśmy taką atrakcją :D
Obleciałam całe miasto a dziecko spało w najlepsze :) Załatwiłam urzędowy sprawy, w końcu odebrałam kartę NFZ. Potem poszłyśmy na spotkanie z innymi chustowymi mamami, nauczyłam się wiązać na plecach. Jak tylko przyjdzie moja skośno-krzyżowa Lenny Lamb to od razu będziemy próbować w domu :) Alicja zintegrowała się z innymi dzieciakami, mama pogadała z innymi mamami - było SUPER! Chusta sprawdziła się idealnie podczas pokonywania licznych schodów, zakrętów i innych pułapek na wózek.

Zapraszam na INSTAGRAM tam znajdziecie zdjęcie Alicji pod kurtką :D

Hej mamy hejtujcie - moja córka 'patrzy' na telewizor ;)


sobota, 25 października 2014

Rodzicielstwo Bliskości

O co chodzi z RB?

Rodzicielstwo Bliskości to styl wychowywania dzieci, który pokochałam. Nie są to żadne wytyczne co robić a czego nie. Jest to właśnie pewien sposób zajmowania się dzieckiem, bardzo głęboko osadzony w idei bliskości, wzajemnego szacunku, zaufania. I proszę nie mylić z bezstresowym wychowaniem, rozpieszczaniem i tym podobnymi. Rodzicielstwo Bliskości opiera się na teorii przywiązania, teoria przywiązania w psychologii rozwojowej traktuje o tym jaki wpływ ma obecność opiekuna w życiu i rozwoju małego dziecka. Dziecko wie, że jego być albo nie być zależy od opiekuna, dlatego staje się on w jego świadomości obiektem znaczącym (termin psychologiczny). I teraz właśnie od nas rodziców - obiektów znaczących zależy rozwój dziecka. Dziecko może przywiązać się na trzy sposoby: w oparciu o poczucie bezpieczeństwa, w sposób nerwowo-ambiwalentny oraz unikający. Oczywiście najlepszy jest pierwszy, kiedy to mały człowiek wie że opiekun daje mu poczucie bezpieczeństwa zawsze kiedy tego oczekuje, że jego prośby (płacz) nie są ignorowane, że może liczyć na bliskość i zainteresowanie.Styl nerwowo-ambiwalentny (lub lękowo-ambiwalnetny) jest nieco skomplikowany bo dziecko z jednej strony bardzo upomina się o uwagę, ale z drugiej denerwuje się podczas każdej próby uspokojenia. Dziecko nie ma pewności czy jego prośby zawsze zostaną wysłuchane, nie czuje się bezpiecznie, dlatego cały czas upomina się (np. płaczem) o uwagę, nie chce się rozstawać z opiekunem. No i ostatni styl unikający kiedy to dziecko czuje się odrzucone przez opiekuna, wie że nie może liczyć na jego zainteresowanie, jest pozostawione same sobie, a każda próba nawiązania kontaktu intymnego z opiekunem lub zwrócenie na niego swojej uwagi zostaje ukarane... 
Chyba łatwo wybrać jaką chcielibyśmy budować więź z naszym dzieckiem?
To właśnie daje nam Rodzicielstwo Bliskości, wsłuchiwanie się w swoje dzieci, reagowanie na nie, okazywanie miłości i zaangażowania. 
Filary Rodzicielstwa Bliskości (źródło: Internet)
1.  Więź uczuciowa podczas narodzin i zaraz po
Słyszeliście na pewno o 10 miesiącu ciąży? Albo czwartym trymestrze?  Chodzi o to aby podczas pierwszych tygodni dziecka na tym świecie być ze sobą jak najbliżej, często się przytulać, nosić, głaskać. To zapewnia dziecku bardzo silną potrzebę bliskości.
2. Karmienie piersią
Cytat: "Karmienie piersią jest treningiem w odczytywaniu sygnałów dziecka. Naturalne karmienie pomaga matce odczytywać sygnały dziecka, jego mowę ciała, co jest pierwszym krokiem do poznania go. Karmienie piersią zapewnia dziecku i matce mądry początek w ich wspólnym życiu. Mleko z piersi zawiera wyjątkowe składniki pokarmowe, których nie można sztucznie wyprodukować ani kupić. Karmienie piersią ulepsza porozumienie między matką i dzieckiem poprzez stymulację jej ciała do produkcji prolaktyny i oksytocyny, hormonów zapewniających przepływ matczynych uczuć" 
Wiem, że nie wszystkie mamy mogą karmić swoje dzieci naturalnie, dlatego właśnie w tym miejscu umieszczam cytat z portalu dziecisawazne.pl, moje zdanie jest takie samo ale wierzę że mamy karmiące MM także potrafią taką więź stworzyć. Byłoby miło jakby jakaś mama się wypowiedziała na ten temat, chętnie się zapoznam ze zdaniem z pierwszej ręki :)
3. Noszenie dziecka/ Chustonoszenie
Tak i jakby tu była babcia mojego męża to się oburzy, że to przecież rozpuszczanie! A dla mnie to jest całkowicie naturalne, że zabieram ze sobą dziecko wszędzie tam gdzie idę ja, że razem odkrywamy świat, że traktuję je jako małego człowieka, a nie lalkę, którą można odłożyć i iść. Oczywiście są sytuację kiedy faktycznie kładę córkę do łóżeczka i zostawiam z grającą karuzelą, muszę się czasem wysikać, iść do piwnicy rozpalić piec czy wykonać inne czynności, które są dla dziecka niebezpieczne. Ale zawsze upewniam się, że mała jest zadowolona, że nie płacze, że na pewno szybko uda mi się wrócić do niej.  I tak będę nosić moje dziecko! A jak je rozpieszczę to nadal moje dziecko i mój problem! :) Noszone dzieci są szczęśliwsze, uczą się bliskości, są otwarte i chętne do odkrywania świata :)
4. Płacz jako narzędzie komunikacji
Dziecko nie płacze żeby zrobić nam na złość, albo bo ma takie widzimisię.... płacz zapewnia dziecku przetrwanie. Na początku to właśnie płacz jest sposobem komunikacji dziecko-opiekun. Dziecko płacze i wierzy, że opiekun zareaguje na ich sygnał, rodzic reaguje i w ten sposób uczy się, odkrywa swoje dziecko, co daje miłe poczucie że jesteśmy w stanie sprostać wymaganiom dziecka. Super niania powiedziała by że dziecko płaczem manipuluje, ja jednak wolę w duchu RB powiedzieć że dziecko płacze bo czegoś potrzebuje. Zostawianie dziecka na tak zwane 'wypłakiwanie się' albo słynna metoda 3-5-7 są dla mnie barbarzyńskie! I nie twierdzę że nie przynoszą zamierzonych rezultatów bo pewnie przynoszą ale jakim kosztem? Co tak naprawdę wtedy dzieje się z dzieckiem? O tym może innym razem....
5. Spanie blisko siebie/cospanie
Piszę bo to zwyczajnie fajne jest :) Pewnie odezwą się głosy, że jak się dziecko przyzwyczai to już w życiu nie wygonię z naszego łóżka. Tak i w tym momencie wyobrażam sobie nastoletnią Alicję pakującą się o 21 pomiędzy mnie na męża :p Wiem wiem może być ciężko, ale ja wcale nie chcę. Uważam że wspólne spanie jest idealnym rozwiązaniem dla całej rodziny. Po pierwsze dla dziecka, które jest blisko mamy i taty, czuje ich bliskość, ciepło, jest bezpieczne. Po drugie dla mamy, która nie musi się wybudzać i jak zombie kursować kilka razy w nocy pomiędzy łóżkiem a łóżeczkiem, bądź co gorsza pomiędzy pokojami. Po trzecie dla taty, który za dnia pracuje i zawsze ma dużo na głowie często nie mając czasu na zadowalającą opiekę nad dzieckiem, bo w nocy może poczuć bliskość maleństwa, pogłaskać po małych stópkach, zachwycić się delikatnością. I tak cała rodzina jest szczęśliwa :) Zapytacie: a seks? Spokojna Wasza głowa, kiedy trzeba wykazać się inwencją jest o niebo lepiej ;)
6. Równowaga
Najważniejsze w tym wszystkim jest to aby nie popadać w skrajności, trzeba dobrze rozeznać kiedy powiedzieć TAK a kiedy NIE, należy zadbać o swoje potrzeby, wyjść czasem, zrobić coś tylko dla siebie, przecież w innym wypadku można doprowadzić się do załamania nerwowego. Fajnie być dla kogoś najważniejszą osobą na świecie ale nie wolno dopuścić aby być osobą niezastąpioną, bo to nie prowadzi do poprawnej, zdrowej relacji :)

Dziecko wyluzowane i szczęśliwe więc chyba robimy dobrze :D

piątek, 24 października 2014

Karmienie piersią - dieta

Dieta matki karmiącej w praktyce

Podobno nie istnieje coś takiego jak dieta matki karmiącej. Bo karmiąca mama powinna jeść to co zawsze. ALE, no właśnie.. to co zawsze ale uważać na czosnek, uważać na pikantne, uważać na wzdymające, na słodkie, na kawę, na gazowane itp itd....
Kolejny raz tworzę posta korzystając z mądrości życiowej mojej mamy, która jest pielęgniarką i sama wykarmiła szóstkę dzieci :) Zatem jak to jest z tą dietą.
Przed ciążą się przygotowałam na lekkostrawne posiłki, gotowane mięso, warzywka na parze, zero śmieciowego jedzenia, zero nabiału bo przecież uczula, ostrożnie z owocami bo alergeny... Na szczęście w pobliżu była Mama! Mama jak tylko wyszłam ze szpitala przyjechała do mnie z worem zakupów, a w nim: twaróg, jogurty, śmietana 18%, mleko 3,2%, płatki owsiane, banany, bakalie, ziemniaki, mięcho, marchewka i jeszcze inne pyszności, których już nie pamiętam. Pamiętam jedynie że ilość nabiału na stole w kuchni mnie przeraziła! Nieśmiało mówię mamie, że to chyba nie najlepszy pomysł bo przecież karmię, a to nie wskazane... mama popukała się w czoło i przygotowała mi owsiankę. No cóż zaufałam jej, choć gdzieś tam z tyłu głowy kołatało mi że nie powinnam. I jak to się skończyło? No wyśmienicie! Produkcja mleka niesamowita! Dziecko zdrowe, żadnych wysypek, kolek nic! Byłam w szoku.
No a jak z tymi warzywami na parze... tak parowar wyciągnięty, warzywa się parują, ale sorry mięso o wiele lepiej smakuje z przyprawami i z piekarnika!
Jedyne z czego na prawdę zrezygnowałam karmiąc piersią (i wychodzi mi to na dobre) to właśnie śmieciowe jedzenie (chociaż domowe hot-dogi czemu nie, pizza własnej roboty - uwielbiam!), warzywa typowo wzdymające, takie po których nawet dorosły cierpi (kapusta z grochem odpada!), bardzo pikantne potrawy - już w ciąży zmienił mi się smak i nawet nie mam ochoty na takie, napoje kolorowe gazowane (są po prostu niezdrowe!), słodycze (żeby waga szybciej spadała, ale przyznaję czasem nie mogę się oprzeć kinderbueno).
Mamy karmiące! W naszej diecie najważniejsze jest to żeby nie popadać w skrajność! Dziecko potrzebuje tłustego, kalorycznego mleka żeby zdrowo przybierać na wadze, najważniejsze to bacznie obserwować swoje dziecko, jak tylko zauważymy wysypkę, wzdęcia, bóle brzuszka to wtedy należy wykluczyć co jadłyśmy i tyle :) Nie lubię tego że karmienie piersią traktuje się w dzisiejszych czasach jako coś nienaturalnego, jak jakieś mega poświecenie, wyrzeczenie się przyjemności, uwiązanie do dziecka (olaboga!) i tym podobne bzdury, nie mówiąc o tym, że dla niektórych to wręcz niesmaczne i się wyprasza kobiety z dziećmi do kibla! Dobra miało być o diecie a zrobiło się o wkur@wie ;)
A wy mamy? Jecie wszystko? A może DIETA! :)

poniedziałek, 20 października 2014

Chustonoszenie

Każdego dnia uwielbiam bardziej!

Mała Alicja od urodzenia chciała cały czas być blisko mamy i taty, a mama i tata od początku chcieli aby mała Alicja była blisko nich. Na początku mama Alicji po prostu spała z nią całymi dniami i trzymała ją na sobie, to były cudowne chwile, czasem jednak dzieliła się nimi z tatą i tata też kangurkował z córeczką. Ale mała Alicja z kruszynki stała się zdrowym, pulchniutkim niemowlakiem i zaczęła mamie i tacie ciążyć.... poza tym mama nie chciała już spać cały dzień, zapasy mrożonego, przygotowanego wcześniej jedzenia się skończyły a i warstwa kurzu na półkach wołała "wytrzyj mnie!". Więc mama wyruszyła w czeluście Internetów na poszukiwania rozwiązania dla tej sytuacji, jak tu poradzić sobie z obowiązkami domowymi i jednocześnie realizować Rodzicielstwo Bliskości? Alicja nadal chce być blisko, mama nadal chce ją blisko... ale dorośli mają też inne obowiązki... I tak oto niczym dobra wróżka w naszym domu pojawiła się CHUSTA! Chusta tkana koloru brązowego rozwiązała wszystkie nasze problemy! Mama wkłada Alusię w chustę, mota się i pędzi do swoich obowiązków przy czym wszyscy są szczęśliwi :) Alicja ciekawsko rozgląda się co robi mama, a gdy poczuje zmęczenie wtula się i słodko zasypia, mama cały czas ma przy sobie swoje dziecko i dizęki temu wszsytko co robi jest przyjemniejsze :) A gdy mama musi zrobić coś niebezpiecznego dla małego kangurka wtedy cieszy się tata, bo i on może ponosić Alusię w chuście :)




A na Instagramie więcej zdjeć :) Zapraszam do śledzenia :)


niedziela, 19 października 2014

Ulubione jesienią

No i nie sprostałam... dzień 5 miał być wczoraj, ale wczoraj mieliśmy urwanie głowy! Mąż w końcu był w domu no i musiałam się nim nacieszyć :)
Ale nic straconego realizuję dzień 5 dziś :)
Ulubione jesienią, zdecydowanie wrzosy!




Bonus #chustonoszenie #newhair ZAPRASZAM NA INSTAGRAM :) KLIK

środa, 15 października 2014

Październikowe wyzwanie - dzień II

Dzień 2
Osoba, która mnie inspiruje. Hmmm szukam w głowie wśród znanych, popularnych, nagradzanych... ale tak na prawdę moją największą inspiracją jest mój mąż. Bo to dla niego każdego dnia chcę ładnie wyglądać, dla niego eksperymentuję w kuchni, dla niego dbam o dom, dla niego mi się chce :) Poza tym mój mąż zaraża mnie swoim zapałem, swoją energią jaką wkłada w każdy swój projekt. Podziwiam go za to że mu się chce, że ma tyle pomysłów na siebie i co ważne że zawsze jest pewny siebie i pełen determinacji, tak to mnie inspiruje.  Myślę, że w naszym małżeństwie oboje się nawzajem nakręcamy i dajemy sobie energię na więcej :)

Mój mąż Marcin.

wtorek, 14 października 2014

Październikowe wyzwanie - dzień I

Od jakiegoś czasu na blogu mamuniowy-hotel.blogspot.com pojawiają się różne wyzwania, które z kolei są z bloga www.senmai.pl :) No i mi też się zachciało :) Dlatego dziś rozpoczynam październikowe wyzwanie :)


Dzień 1: Najpiękniejsze słowa

- szmaterlok
- tęcza
- bakłażan
- paciulok
- mama
- onaczyć (bo uniwersalne)
- oma

Ciężko było mi wypisać ulubione słowa, lista raczej elastyczna, bo jest wiele słów, które są piękne w swoim brzmieniu, które są uniwersalne, miłe itp. Na chwile obecną takie oto słowa wpadły mi do głowy :)

EDIT
Ponieważ użyłam w moim poście języka obcego dla niektórych osób odwiedzających mojego bloga to juz spieszę z tłumaczeniem :)
szmaterlok - motyl
paciulok - obraźliwie o kimś (ale nie wulgarnie)
onaczyć - coś jak polskie tegować
oma - babcia
Pozdrawiam :*

poniedziałek, 13 października 2014

Oczami maluszka

Czyli jak zabawić niemowlę

Ano właśnie jak? Taki dwumiesięczny bobas to już chce czegoś więcej niż jeść i spać. Przynajmniej moja córka ma tak, że chce żeby ją czymś zająć w czasie aktywności, którego jest coraz więcej! No więc mama dwoi się i troi i staje na głowie żeby tylko córce się nie nudziło. Śpiewanie, głaskanie, guganie wszystko spoko ale najbardziej Alicja lubi czytać! Tak, czytać swoją pierwszą książeczkę.
A ile z tego ma radości!
Ważne jest żeby dziecku zapewnić rozrywkę, ale trzeba też pamiętać, że co za dużo to nie zdrowo i zbyt wiele bodźców może nawet zaszkodzić takiemu maluszkowi.
Post sponsorowany nie jest, ale książeczka warta polecenia :) Oczywiście kreatywne mamy mogą zrobić podobną same! Kilka czarnych obrazków na czarnym tle i gotowe, ale świadomość zakupu córce pierwszej książeczki u nas wygrała :)


sobota, 11 października 2014

Dwa miesiące za nami!

Wczoraj, 10 października, Alicja skończyła dwa miesiące.
Dwa najpiękniejsze miesiące mojego życia :) 
Waga: 5,6 kg
Ubranka: 62/68 cm
Sukcesy:
-Alicja pięknie wodzi wzrokiem za pokazywanymi jej przedmiotami
-podnoszenie główki idzie jej coraz lepiej choć nadal szybko się denerwuje
-Alunia obdarowuje nas świadomymi uśmiechami 


Jesteśmy już też po drugim szczepieniu, nie decydowałam się na nic specjalnego wybrałam podstawowy pakiet szczepień refundowanych. Mała zniosła to dzielnie, oczywiście płakała, ale nie długo. Po szczepieniu nie gorączkowała, nie była marudna ani senna. 

Ponadto zostałam nominowana do Liebster Blog Awards przez Ewelinę z http://malinkowy-dom.blogspot.com więc odpowiadam :) - lubię takie zabawy fajny sposób żeby się lepiej poznać :D


1. Na jakiego człowieka chciałabyś wychować swoje dziecko?
Na mądrą, pełną empatii, siły i wiary w siebie kobietę, która nie boi się podejmowania wyzwań ale nie jest narwana, która z determinacją ale nie po trupach dąży do celu, która ma dobre ale nie naiwne serce.
2. Serial, do którego masz słabość?
Oj dużo tego :) Obecnie na tapecie jest Chicago Fire :)
3. Ulubiona praca w domu? W sensie sprzątanie, gotowanie itd.;)
Gotować uwielbiam :) Lubię testować nowe przepisy, uczę się piec. Jeżeli chodzi o porządki to robię bo trzeba, ale mycie okien sprawia mi przyjemność :)
4. Rzecz w szafie, z którą trudno byłoby Ci się rozstać?
Blezry, zdecydowanie mam ich dużo i lubię je nosić :) no i chusty :)
5. Wymarzony prezent dla Ciebie?
Lubię dostawać biżuterię :)
6. Aktor/piosenkarz, w którym podkochiwałaś się w dzieciństwie?
Ech... chyba cała ekipa Backstreet Boys :)
7. Książka, do której chętnie wracasz?
Zawsze chętnie wracam do Ani z Zielonego Wzgórza.
8. Ulubione słodycze?
Bita śmietana jest u mnie N`1
9. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje?
Nad ciepłe morze, jakiekolwiek.
10. Jakich butów masz najwięcej w swojej szafie?
Szpilek


Kolejną nominację otrzymałam od Kornelii z http://oczekiwaniee.blogspot.com/ 
1. Aktywnie spędzony czas czy leniwie ?
Leniwie :)
2. Najmilsze wspomnienie z tych wakacji?
Pierwszy krzyk mojej córki i chwila kiedy dostałam ją po urodzeniu.
3. O poranku pyszna kawa czy raczej herbata ?
Kawa zbożowa :)
4. Za co pokochałaś swoją bratnią duszę?
To była nastoletnia miłość od pierwszego wejrzenia. Zaimponował mi swoim opanowaniem i stanowczością oraz tym że nigdy nie bał się być sobą i mieć swojego (czasem kontrowersyjnego) zdania.
5. Las czy plaża ?
Trudny wybór... może nadmorski las?
6. Ulubiona potrawa i jak ją przyrządzasz?
Kluski śląskie - gotowane ziemniaki, mąka ziemniaczana, zółtko jaja, masło; wszystko zagnieść, ukulać i ugotować w osolonej wodzie - pyszne na słono, na słodko, na ciepło, na zimno, po prostu pyszne :D
7. Czy masz jakiś ulubiony gadżet- jaki ?
Prostownica do włosów :) I robot kuchenny. Tak to moje gadżety :D
8. Miejsce , które chciałabym zwiedzić to ...
Tower of London
9. Bloguję, bo?
Bo to fajna sprawa :)
10.Jesteś osobą: Spokojną czy Szaloną ?
Napisałabym raczej - narwaną :)
11. Ulubiony blog Twoim zdaniem i dlaczego ?
Wszystkie obserwowane :)

piątek, 10 października 2014

Becikowy bullshit!

Uprzykrzanie życia młodym rodzicom

Jako młodym rodzicom, którzy nie osiągają określonego dochodu ok. 1920 zł na osobę w rodzinie przysługuje nam jednorazowa zapomoga z urzędu gminy/miasta tzw. becikowe. Mąż ochoczo poszedł więc do urzędu żeby złożyć stosowny wniosek. Jako że sama pracuję w administracji to wiedziałam że na pewno jakieś dokumenty potrzebne będą, więc otworzyłam usta, rozporządzenie i wyczytałam że do becikowego dołącza się zaświadczenie z urzędu skarbowego, zaświadczenie z ZUS, zaświadczenie od lekarza. Więc wysłałam męża z kompletem dokumentów. Było to dokładnie 19 sierpnia. Mąż niestety wrócił ze spuszczoną głową i wnioskiem, którego mu nie przyjęli. Bo jeszcze trzeba dodatkowe oświadczenia, że nie prowadzimy działalności, że nie jesteśmy rolnikami, do tego jeszcze wszystkie umowy o pracę za 2012 rok. Nie powiem zirytowało mnie to bo po kiego im moje umowy o pracę! Przecież dostali zaświadczenie z urzędu skarbowego że osiągnęłam dochód! Mąż skserował brakujące dokumenty i znów wybrał się do urzędu miasta. Niestety i tym razem nasz wniosek nie został przyjęty! Wkurzyłam się. Tym razem brakowało umowy o pracę męża za 2011 rok w związku z którą w 2012 roku otrzymał trzynastkę. Ponieważ byłam mocno zirytowana postępowaniem urzędników wysłałam męża i kazałam mu zapytać o podstawę prawną którą się kierują wymagając takich dokumentów. Mąż został odesłany z hasłem "proszę zajrzeć do rozporządzenia". Niekompetencja urzędników sprawiła że napisałam do ministra. W ten poniedziałek dostałam odpowiedź. Niestety minister nie może się ustosunkować co do wymaganych dokumentów bo to leży w gestii odpowiedniego organu w tym wypadku urzędu miasta, natomiast fakt iż za pierwszym razem nie przyjęli naszego wniosku jest bezprawny! Powinni przyjąć i wystosować do nas odpowiednie wezwanie. Pewnie zaoszczędziło by nam to wizyt w urzędzie kiedy za każdym razem czegoś im brakowało! Jestem wkurzona bo wczoraj mąż znów był w urzędzie. I znów go odesłali z niczym! To znaczy wniosek w końcu przyjęli, z wielkim bólem że taki niekompletny... tym razem brak jest zaświadczenia z urzędu pracy że mąż dwa miesiące był zarejestrowany... w 2011 roku. Brak mi słów, ręce opadają. I to ma być prezent dla młodych rodziców od państwa!? Więcej nerwów niż pożytku z tego, nie dziwię się, że wiele rodzin rezygnuje z takiego daru...

Ciekawa jestem czy u Was też był takie przeboje? 

czwartek, 9 października 2014

Wyprawkowe hity i kity

Czyli subiektywnym okiem na 'dzieciowe' zakupy :)

Ponieważ mamy już prawie dwumiesięczne doświadczenie (jutro będzie dokładnie dwumiesięczne) postanowiłam zrobić listę rzeczy które w naszym wypadku okazały się być bardzo przydatne, oraz te bez których dalibyśmy radę.

HIT

1. Chusta - zdecydowanie jest na miejscu pierwszym. Nie wiem jak dałabym sobie bez niej radę. Dzięki temu że noszę Alicję w chuście mam dwie ręce wolne więc wszystko mogę bez problemu ogarnąć podczas gdy moje dziecko jest najszczęśliwsze na świecie bo śpi blisko mamy. Na razie nie wychodzę z Alusią w chuście na spacery ale koniecznie muszę to zacząć praktykować póki jest pogoda :);

2. Poduszka rogal - kupiłam już po narodzinach Alicji. Od początku dostawiałam ją do piersi na poduszce jaśku, tak było nam wygodnie, dlatego postanowiłam zakupić specjalną poduszkę, która to karmienie miała usprawnić :) I tak się stało. Poza tym są też inne plusy tej poduszki: +poduszka szeleści kwestia wypełnienia) i teraz jak Alicja już słyszy te szeleszczenie to się uspokaja - wie że będzie jedzenie :D, +poduszka służyu nam też poza porami karmienia, 'sadzam' w niej Alicję i ta pięknie obserwuje świat (czyt. lampę);

3.Laktator - jak mama zamierza karmić piersią to raczej jest niezbędny, uratował mnie podczas nawału, nie raz zmienił moje myślenie "nie mam mleka", kiedy to po odciągnięciu okazało się że jednak leci a Alicja przy piersi denerwuje się z innego powodu. Mam najprostszy, ręczny i świetnie daje radę :);

4. Rożek - wiem że sporo mam ma go na liście z kitami :) U nas jednak się sprawdził, choć nie zawsze używany zgodnie z przeznaczeniem :) Po pierwsze sprawdził się kiedy odwiedzali nas bliscy, prababciom o wiele łatwiej było trzymać maleństwo w rożku, pm drugie w chwilach 'niepokoju' zawijałam Alicję ciasno, dzięki temu szybciej się uspokajała (szczególnie jako noworodek), po trzecie rożek sprawdził się jako miejsce gdzie można położyć dziecko np na kanapie w gościach, sprawdził się też jako dodatkowa wyściółka do wózka. Generalnie u nas się sprawdził :)

5. Leżaczek-bujaczek - u nas na stałe w kuchni, kładę tam Alicję jak gotuję, sprzątam. Szkoda tylko że nie mamy takiego bujaczka, który sam się buja, wtedy to były totalny hit, ale ten nasz najprostszy też daje radę i dobrze spełnia swoją funkcję :)

KIT

1. Nakładki siliconowe na brodawki - teraz już wiem że to kwestia firmy prawdopodobnie, ale zraziłam się, a i bez nich jakoś daliśmy radę, dlatego uważam że to wyrzucone pieniądze i jest kit.

2. Smoczek-uspokajacz - nie przydał się póki co w ogóle, kilka razy próbował go Alicji podać ale pluła, krztusiła się i zamiast uspokajać to bardziej się wściekała, ja od początku nie byłam za tym zęby podawać uspokajacz ale czasem sytuacje były takie że Alicja coś ode mnie chciała a ja nie bardzo wiedziałam co, teraz wiem że na pewno nie był to smoczek.

3. Fotelik samochodowy kupiony bez przymiarki - totalny kit. Okazało się że fotelik nie pasuje do naszego samochodu! Mamy za krótkie pasy bezpieczeństwa z tyłu pojazdu i za nic nie da się tam upchnąć fotelika. Taki psikus.

4. Nudna karuzela - o tym było już ostatnio. Alicja w ogóle jej nie dostrzegała. Równie dobrze  mogłoby jej tam nie być. Kolejnym minusem tej karuzeli jest to że trzeba ją stale nakręcać! Co oznacza że i tak muszę co chwila wisieć na łóżeczkiem. Gdybym miała kupować jeszcze raz, to wybrałabym taką bez nakręcania.

5. Pościel do łóżeczka - po pierwsze Alicja śpi z nami więc jej nie używamy, po drugie nawet jakby to bardzo łatwo ją naciągnąć na siebie, kołdra jest sztywna, poduszka i tak pod materacykiem, jedynie ochraniacz na szczebelki ratuje wszystko ale też nie do końca bo zasłania wszystko...


Pozdrawiamy serdecznie! U nas pogoda dopisuje dlatego zbieramy się na spacerek :D

poniedziałek, 6 października 2014

Blogosfera Canpol

Aktywność mamy w sieci

Od jakiegoś czasu jestem członkiem blogosfery Canpol babies, do przyłączenia się w tą społeczność zachęciła mnie możliwość testowania produktów oraz organizowania konkurów dla Was :) Super sprawa. Niestety natłok obowiązków związanych z nowym członkiem rodziny sprawił że zapomniałam zupełnie o tym napisać, a jest to obowiązkowe aby zakwalifikować się dalej :) Dlatego właśnie dziś zadzwoniła do mnie miła Pani i o tym przypomniała :) Dzięki Canpol lubię taką współpracę dlatego zachęcam i Was do Blogosfery Canpol babies, klikajcie w linka:
http://canpolbabies.com/pl/blogosfera




sobota, 4 października 2014

Uwielbiam być mamą

Czyli słodki do bólu post

Dziś pewnie zrobi Wam się mdło po przeczytaniu mojego posta. Pragę podzielić się z Wami moją wielką miłością i radością. Macierzyństwo jest wspaniałe!  Mimo tego, że każdy dzień wygląda tak samo, mimo tego że czasem jest ciężko i bolą plecy oraz mimo tego że moje życie wygląda teraz zupełnie inaczej - UWIELBIAM TO!
Moja córka jest przecudna, grzeczniutka, uśmiechnięta. Uwielbia się przytulać, jest małym pieściochem. W dzień nie śpi sama, cały czas chce być z mamą lub tatą (jeszcze raz chwalę chutonoszenie! bez tego byłoby ciężko). Rano budzi się z uśmiechem na buzi i zaraża nas swoim dobrym humorem, w nocy daje pospać, budzi się tylko na jedzenie, ale z uwagi na to że śpimy razem nie jest to uciążliwe bo przekładam ją tylko z prawa na lewo i z powrotem :)
Wieczorami bywa marudna ale nie męcząca. Kąpiel, pierś i śpi :)
Kocham ten cud! Córka nam się udała jak nic innego :)

PS. Mój setny post :)
PS2. Częstotliwość dodawania postów się zmniejszyła ale rozumiecie - niemowlę :)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...