Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

poniedziałek, 24 listopada 2014

Wielki Świecie - witaj!

Długo nas nie było... a to dlatego że:
Jesteśmy na wakacjach :D
I świtenie się bawimy. Jak tylko wrócimy (w grudniu) to obiecuję nadrobić wszystkie zaległości i napisać o niemowlaku w samolocie, o pięknej angielskiej wsi, o dowodzie dla maluszka i wielu innych :D

Tymczasem bywajcie i obserwujcie na Instagramie bo tam foto relacja na bieżąco :D

Alicja z szczęśliwą babcią ;)

piątek, 14 listopada 2014

Jak minął dzień...

... jak Ci się dzisiaj żyło?

CUDNIE! Pogoda nas rozpieszcza i tak codziennie! Więc nie obijamy się i odkrywamy piękne okolice. Moja wieś mnie zaskakuje, jest na prawdę ładna, wcześniej nie znałam niektórych miejsc, a teraz odkrywam je z moją córką. Oczywiście z wózkiem bym nie weszła do lasu ale na szczęście jest chusta :D
W chuście Alicja czuje się wyśmienicie, rozgląda się z zainteresowaniem po okolicy żeby potem wtulić się słodko i zasnąć :) A mama chodzi po górkach, lasach , polach i gubi kilogramy (tak tak lecą w dół ku mojej radości).






Niestety lecą też włosy z głowy :( I to garściami! Oczywiście się tego spodziewałam, byłam przygotowana... ale moja psychika i tak cierpi kiedy dwa razy dziennie wyrzucam do kosza garść włosów... zażywam witaminy, myję specjalnym szamponem, jednak wcale nie jest lepiej. Ech hormony....

Wczoraj miałyśmy dobry dzień, zakupy, spacer i mnóstwo przesyłek :) Już dziś zapraszam na kolejny wpis bo z przyjemnością pochwalę się nowościami, w tym wózekiem! :D

poniedziałek, 10 listopada 2014

Trzy miesiące!

10 listopada Alicja kończy 3 miesiące
Kolejny wyjątkowy miesiąc za nami :D

Waga: 6,5 kg
Ubranka: 68/74 (oczywiście rozmiar rozmiarowi nie równy)

Sukcesy:
- Alicja śmieje się w głos,
- Piąstki są najlepsze do zabawy i mamlania
- w nocy tylko jedna pobudka
- Alicja stabilnie trzyma główkę
- guganie, gaworzenie, żalenie się - Alusia tak się z nami komunikuje
-  kiedy chodzę po pokoju Alicja cały czas mnie obserwuje, wodzi za mną wzrokiem

Bardzo dużo ubrań poszło już w odstawkę, Alicja rośnie w oczach aż miło :)
Śpi z nami. W dzień 3 drzemki. Noce spokojne, przesypia w całości, poza pobudką na jedzenie, ale to też "na śpiocha" :)
Nasze hity:
-chusta;
-książeczki z kontrastowymi obrazkami;
-zajączek z pozytywką  (na zdjęciu);
-śpiewanie piosenek.

piątek, 7 listopada 2014

Keep calm and carry on





Wciągnęłam się...a może zamotałam?

Bez dwóch zdań, chusty wciągają! No ale jak się nie wciągnąć skoro się mota kilka razy dziennie? Nie narzekam, uwielbiam to :) A co lepsze moja córka też :) Poczucie bliskości jakie odczuwam jest nie do opisania. Można by tak w kółko, ale ja nie o tym dziś chciałam. Dziś przygotowałam dla Was garść inspiracji na temat chustonoszenia. Jak patrzę na te zdjęcia to mimowolnie się uśmiecham, mam nadzieję że będziecie mieć podobne odczucia. Miłego :)
PS. Wszystkie zdjęcia pochodzą z portalu Pinterest.com
Na koniec bonus :) Kittywearing :D


wtorek, 4 listopada 2014

O chuście słów kilka.

Dziś krótko na temat chustonoszenia :)

Lubię nosić moje dziecko. Moje dziecko lubi być noszone. Noszenie jest super!
Jak ktoś zakosztuje chustonoszenia to później chce więcej i więcej :) Tak właśnie było z nami. Na początku kupiłam chustę, która okazała się być zwykłym prześcieradłem. niestety nie znałam się, dopiero jak doświadczyłam jak fajnie jest nosić dziecko zaczęła się tym tematem interesować i edukować się. Teraz wiem jakie chusty kupować, jak dobrze motać, jak czerpać z noszenia 100% przyjemności :)

Po pierwsze. CHUSTA.
- tkana splotem skośno-krzyżowym, jeżeli nie pisze że tak jest tkania NIE KUPUJ! Ja kupiłam i mam dodatkowe prześcieradło w domu. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda super, ale kiedy ma się porównanie z chustą tkaną skośno-krzyżowo to widać i czuć różnicę, różnica jest także w dociąganiu takiej chusty;
- o odpowiedniej długości, chusta musi na nas pasować ale musi też pasować do wiązań i tak na przykład kieszonkę wiążę z chusty o długości 5,2 m a kangurka z 4,6 m. Standardowa długością jest 4,6 ale do niektórych wiązań łatwiej jest używać chusty krótszej. Generalnie lepiej nie przesadzać z długością :);
- w pasy, dla początkujących zdecydowanie w różnokolorowe pasy, dzięki którym widzimy jak dociągamy :) łatwiej jest operować chustą kiedy widzimy co ciągniemy i gdzie są krawędzie chusty.

Po drugie. CIERPLIWOŚĆ.
- dziecko płacze, zdarza się, nie można się zniechęcać i ze złością rzucać chustą w kąt, lepiej postarać się dziecko uspokoić, pochodzić, pobujać... samo dociąganie jest nieco męczące i może się maluchowi nie spodobać ale warto spróbować to obrócić w zabawę, ja często motam przed lustrem, wtedy Alicja po prostu ciekawie obserwuje co się dzieje lub w okolicach łóżeczka żeby mogła patrzeć na karuzelę;
- nauka wiązania, tak wymaga cierpliwości bo czasem uda nam się ładnie zaomtać w 3 minuty a czasem za nic w świecie nie da rady dobrze dociągnąć chusty...no i te kuszące nowe wiązania... chciałoby się wrzucać dziecko na plecy bez stresu i wsadzać w kieszonkę bez lustra, wsyzstko się da :) trzeba tylko ćwiczyć :);

Po trzecie. RADOŚĆ.
 - bliskość - jest cudowna! nic nie sprawia mi takiej radości jak możliwość bycia z córką tak blisko :) a jak patrzę na męża kiedy jest zamotany z Alicją no miód na serce (a może na oczy?);
-mobilność jest ekstra, jest wiele miejsc gdzie zwyczajnie nie da się wejść z wózkiem, z chustą no problem!, robienie zakupów to przyjemność, spacerowanie po lesie, po polach, a nawet błocie, można wejść dosłownie wszędzie;
- inność, kiedy idziesz ulicą i ściągasz spojrzenia przechodniów, to fajne uczucie kiedy ludzie patrzą na ciebie z maluszkiem w chuście i się uśmiechają, lubię to.

My nosimy się tak:


 Alicja pierwszy raz na plecach :) Podobało jej się, ale mama jeszcze nie jest gotowa psychicznie na takie noszenie ;)


Zwykła mamausia jest na fejsie!! Zachęcam do polubienia mojego FP :)

poniedziałek, 3 listopada 2014

Zaatakował nas katar!

Jesteśmy smarkate i pociągające...

Od dwóch dni Alicja ma katar. Strasznie mi przykro. Nie mam pojęcia jak to się stało, ale prawdopodobnie zaczęło się od naszego wyjścia na spacer po długiej przerwie. Długo nie wychodziłam z domu ponieważ przed drzwiami wejściowymi mąż wykopał mi głęboką fosę ;) Ostatni etap drenażu wypadł akurat na drzwi wejściowe, trzeba było to zrobić, ale to oznaczało tydzień niewoli matki i córki. Więc siedziałyśmy mimo pięknej pogody w domu. Jak już mąż dziurę zakopał to poszłyśmy na spacerek i tak codziennie :) Po kilku dniach pojawił się on - KATAR. I co gorsza trwa w najlepsze.

Jak radzę sobie z katarem u niemowlęcia?

- inhalacje z solą fizjologiczną lub zwykłą solą kuchenną - do garnka wlewam wrzątek i dodaję soli, potem zimną wodą dostosowuję ciepłotę, nie może być za gorąco żeby nie parzyło małej buźki; kładę Alicję na kolanach z główką lekko w dół nad garnkiem i nakrywam ją ręcznikiem; Alicja się nie buntuje przez ok 5 minut więc tyle mniej więcej trwa u nas inhalacja, zaraz potem odciągam wydzielinę;

- częste odciąganie wydzieliny, ważne żeby nic tam nie zalegało, nie spływało do gardełka;

- oklepywanie, kładę Alicję na poduszce na moich kolanach z główką lekko w dół i oklepuję delikatnie plecki; Alicji sie to bardzo podobva, traktuje to jak zabawę tym bardziej że jej przy tym śpiewam i ciciam :);

- maść majerankowa, smaruję ciutek pod noskiem 2-4 razy dziennie, maść ma działanie udrożniające nosek, dzięki czemu lepiej się oddycha;

- woda morska, kiedy nosek jest zapchany czyszczę go wodą morką w spreju, doskonale oczyszcza i udrażnia nos;

- sól fizjologiczna, nadaje się zarówno do inhalacji ale także do nawilżania noska, kiedy jest suchy to produkcja kataru jest wzmożona, dlatego co jakiś czas wpuszczam kropelkę do noska;

- odpowiednie ułożenie, do spania układam Alicję nieco wyżej, żeby się jej łatwiej oddycha.

Oczywiście jeżeli katar utrzyma się ponad siedem dni lub pojawią się dodatkowe objawy np. podwyższona temperatuyra ciała to udamy się do lekarza. Póki co próbujemy się z nim uporać domowymi i sprawdzonymi sposobami :)
Ponieważ ja też mam katar i co gorsza boli mnie gardło to najadłam się czosnku i piję herbatę z domowym sokiem malinowy. Czosnek Alicji w mleku nie przeszkadza, a też pomaga :)

Mam nadzieję, że szybko nam przejdzie i będziemy mogły wrócić do spacerowania. 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...