Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

sobota, 10 stycznia 2015

Pięciomiesięczne niemowlę

10 stycznia 2015 - skończone pięć miesięcy

Dziś mija piąty miesiąc odkąd Alicja jest z nami (po tej stronie brzucha rzecz jasna) czyli piąty miesiąc nieustającego szczęścia i ciężkiem pracy zarazem.
Widziałam ostanio taki obrazek i nieomieszkałam go zapisać na dysku żeby się nim z Wami podzielić

Ale skupmy się na mojej pięciomiesięcznej córce :)

Alicja uwielbia kiedy recytuję jej krótkie wierszyki, kiedy gotuję obiad, a ona zaczyna się irytować faktem iż musi SAMA leżeć w leżaczku i nie interesuję się nią przez CAŁY czas to odkopuję w pamięci wierszyki z czasów kiedy uczęszczałąm do teatru i jadę:
"Na peronie w Poroninie,
Pchła pląsała po pianinie,
Przytupnęła, podskoczyła
I pianino przewróciła" 
albo
"Waży żaba smar,
pełen smaru gar.
Smar jest w garze,
gar na żarze.
Wrze na żarze smar."
Oczywiście istotne jest odpowiednie intonowanie, podskoki, tupnięcia, bulgotanie. Potrafię powtórzyć każdy od 5 do 10 razy i spokojnie usmażyć kotlety/ obrać ziemniaki/ załadować zmywarkę.
Alicja turla się po całym pokoju.Obraca się w każdym momencie, nawet dym najmniej dogodnym np podczas zmiany pieluszki z brudną pupą... no ale umie :)
Waga pokazuje 7,200 kg. Ubrania zdecydowanie 68/74.
Alicja nauczyła się biadolić, całymi dniami biadoli. Widać, ze męczą ją zęby. I to bardzo. A jeżeli już przy zębach jesteśmy to mamy jednego :D Prawa dolna jedynka się przebiła, tzn chyba jeszcze jest pod dziąsłem ale jest wyraźnie wypukła! Teraz jeszcze pozostałe 31...
Inne umiejętności:
-reaguje na swoje imię,
-sięga po przedmioty i chwyta je, przekłada z rączki do rączki,
-kiedy podaję jej przedmiot, ten który trzyma wypuszcza z rączki,
-naśladuje miny (język wystawia, uśmiech odwzajemnia, jak udaję żucie to też żuje, jak nie udaję i jem to ona też szczęką 'je').

No i jeszcze jedna kwestia... okazało się, że 'niechcący' rozszerzyłam dietę szybciej niż planowałam, czyli przed 6 miesiącem. Dlaczego niechcący? Bo zawsze myślałam, że rozszerzenie to zastąpienie jednego posiłku mlecznego innym np. marchewką, ziemniaczkiem, zupką czy deserkiem. Natomiast ja ostatnio dałam Alicji gotowaną marchewkę w siateczce (gryzak z siateczką). No nie mogłam jej nie dać! Tak się interesowała tym co jemy! Tak się irytowała patrząc na nas! Ale szczerze nie miałam pojęcia, że to już rozszerzanie diety... no ale napadły na mnie mamuśki z forum, na którym się udzielam, że ja taka wojowniczka 'tylko cyc do 6 msca' dałam marchewkę! No ale 'hello' przecież to nie był posiłek! Przecież ona tą marchewkę w tej siateczce ledwo liznęła... no i się okazało, że jestem nieszczera... ale jak to jest na prawdę!? Rozszerzyłam? Bo serio już jestem głupia z tego wszystkiego...

O taki humor mam

 Ale generalnie jestem słodka i grzeczniutka :) A rodzice czasem muszą poczuć jak to jest być rodzicem nie? ;)
BUZIAKI! :*


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...