Blog z życia mamy i córki. Mała miejscowość, mały domek, wielkie szczęście!

wtorek, 21 kwietnia 2015

Z dzieckiem na plecach

Wrzuciłam dziecko na plecy, mogę zdobywać świat!

O chustach i ich dobrodziejstwach pisałam już nie raz. Dziś też mnie korci, ale nie będę się powtarzała, i ciągle te ochy i achy. Więc bedzie krótko. O dziecku na plecach.

Dziecko na plecach to świetna sprawa. Robisz to co ono chce - nosisz. Robisz to co ty chcesz - sprzątasz, oglądasz internety, blogujesz, strzelasz słit focie na insta. No i właśnie ja dziś dobrą godzinę strzelałam owe słit focie.... nie wiem jak to się stało, serio! Po prostu wrzuciłam dziecko (a że umiem od niedawna to mam niezły fun), podeszłam z aparatem do lutra i się zaczęło... Alicja w końcu zasnęła, wcale się jej nie dziwię bo ileż można. No jak się okazało ja bym mogła jeszcze i jeszcze, ale na szczęście skończyła mi się pamięć wewnętrzna na telefonie. Tak natrzaskałam 200 fot...

No a że z natury jestem ekshibicjonistką to teraz Was tymi fotami uraczę :D Bez obaw z tych dwóstu zaledwie kilkanaście nadaje się do publikacji, a i z tych kilkunastu wybrałam kilka co by nie zaśmiecać :D







Pozdrawiamy!

Chusta żakardowa Little Frog Żurawinowe Echo - nowa, super fajna :D
Wiązanie to plecak prosty z wykończeniem tybetańskim, ledwo mi starczyło chusty! (4,2m)


Mother of appointment - ma u siebie super wyzwanie chustowe :) Bierzemy udział!


czwartek, 16 kwietnia 2015

Ogród marzeń

Wsi spokojna, wsi wesoła

Dziś garść inspiracji ogrodowych. Wybaczcie, ale poza okołodzieciowymi sprawami, uwielbiam tematy okołodomowe. Dlatego właśnie zapraszam Was dziś na spacer po pięknych, wiejskich ogrodach, może i Was zainspirują?

Moja wieś to nie taka typowa wieś.
Po pierwsze, dom stoi przy drodze. I to dość ruchliwej w dzień.
Po drugie, tak naprawdę mieszkam w dzielnicy niedużego miasta.
Po trzecie, krowy i barany - to ni u nas.
Po czwarte, sąsiedzi obsadzili się tujami, a to raczej mało wiejskie klimaty, raczej kojarzą mi się z miejskimi parkami.
Po piąte,  mam to gdzieś i robię swoje :D
Zatem mój dom, mój ogórd to specyficzne miejsce na mapie naszej dzielnicy :) Czerwone okna, dużo kwitnących bylin, ani jednej tui ;) Enjoy!



 Wszystkie zdjęcia pochodzą z Pinterest.com

I co? Jaki jest Wasz styl? Lubicie pod linijkę? Czy może tak jak ja - sielsko-anielsko? :D
Na koniec niespodzianka, dwie ogrodniczki w akcji :D 
Jak widać jeszcze dużo pracy przed nami ;) Ale pomarzyć można, nie?

wtorek, 14 kwietnia 2015

Green smoothie. BLW #2

Zielone koktajle moje nowe love

Za co kocham zielone koktajle? Za wszystko :D

  •  za kolor
  •  za szybkie i łatwe przygotowanie
 
 
  •  za różnorodność
  • źródło: Internet


  •   za to, że są fit, że ja dzięki nim czuję się fit :)  
  •   za smak! są pyszne! Alicja tez uwielbia, szczególnie te z mango i gruszką :)
 Mieliśmy też, krótki romans z czerwonym - burakiem.
 Ale bardzo szybko i bardzo pokornie wróciłyśmy do zielonego szpinaku i jarmużu. Jak burak to tylko pieczony :D

Zielone koktajle są idealne! Nawet mojego męża udało mi się namówić na szklaneczkę, no ale z chłopami tak to już jest że wolą kiełbachę a nie trendy koktajl ;) Jak macie inaczej to nie piszcie! Bo będzie mi przykro :p - żartuję! Piszcie, pokażę mojemu, niech mu będzie łyso.

Lubicie? Pijecie? Nie? Polecam!

sobota, 11 kwietnia 2015

Wiosna!

Wiosna, ach to ty!

Zazwyczaj  po tak długich przerwach się pisze różne sztampowe teksty, że brak weny, że brak czasu, że dziecko, że mąż, kot, koza. A mi po prostu było nie po drodze, no i leniwa jestem, więc mi się nie chciało. No i wiosna! A wiosna znaczy, że 80% naszego czasu spędzamy na dworze :)

Ale do rzeczy.
Dawno nas nie było, więc oto krótki raport z naszego życia.

Alicja skończyła 8 miesięcy (wczoraj -10 kwietnia), siada, raczkuje, staje, próbuje się przemieszczać stoją (czyli chodzić w sumie próbuje ;) ), staram się ją sadzać i zajmować zabawą na ziemi, ale ona kawałek mi ucieknie i znów staje. No nie zatrzymam jej już...
BLW jest genialne! Alicja szaleje na punkcie jedzenia, uwielbia jeść, sprawia jej to przyjemność, a my uwielbiamy patrzeć jak ona pałaszuje. Dzięki temu, że wszyscy jesteśmy na BLW diecie, waga ładnie idzie w dół (moja rzecz jasna, bo Alicja coraz cięższa, a tata czasem dojada na boku) :D
Remont nadal w powijakach... niestety cieszyłam się, planowałam, ale z moim mężem jest ciężko dojść do jakiegokolwiek porozumienia w tej kwestii. Dopiero jak zagroziłam, że biorę Alicję i jadę do mamy do UK, a wrócę dopiero jak będzie po remoncie, to mąż mi obiecał że po świętach coś ogarnie. Jest po świętach. Cierpliwie czekam, do końca kwietnia. Mam nadzieję, że to nie były obiecanki cacanki.

Nadal cieszymy się z karmienia piersią, nadal nosimy się w chuście, czasem też w Mei Tai, uwielbiamy spacery, uwielbiamy wygłupy, Alicja uwielbia ciągnąć nas za włosy, my w odwecie ją łaskoczemy (ku obopólnej radości w przeciwieństwie do ciagnięcia za włosy).

Alicja nie mówi, nie robi papa, nie robi kosikosi. Obecnie ma fazę na mamę. Wszystko tylko mama i mama. Fajne, schlebiające, ale czasem męczące, bo się nawet wysikać nie można w spokoju ;) Poza sikaniem, wszystko robimy razem :D 

No blogosfero, wracamy :D Are you ready?
W razie gdy znów nas nie było to zawsze możecie nas znaleźć na INSTA!!!

A teraz foty :)









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...